• Wpisów:27
  • Średnio co: 66 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:57
  • Licznik odwiedzin:3 083 / 1850 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Otworzyła oczy. Spojrzała na ekran telefonu.
-Co??? Już ta godzina?? - zerwała się automatycznie. Zarzuciła na siebie szlafrok, zeszła na dół ,zrobiła 2 tosty, potem wygramoliła z szafy czarne rurki, bokserkę i luźną białą bluzkę z brązową sową,do tego trampki. Ogarnęła włosy, chwyciła torbę i już jej nie było. Jak zwykle czekała na Ewkę.
-Chodź wariatko,bo naprawdę się spóźnimy! - powiedziała Emila, jednak przystanęła, gdyż zobaczyła ekskluzywne czarne auto, z którego wysiadł Dorian.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić! - wydarł się - pójdę na ten trening i koniec !
Emila uważnie się tej sytuacji przypatrywała, choć jak uważała on wcale ją nie interesował. Gdy zakończył rozmowę, Emilka odwróciła wzrok i ruszyła do szkoły. Dorian dostrzegł to w mgnieniu oka. Przyspieszyła. Usłyszała już dzwonek na lekcje,więc zaczęła biec. Pierwsza była matma. Skaranie boskie! Jakoś musiała przeżyć. Po 3 lekcji, spostrzegła ,że nie wzięła kanapek, a poczuła głód. Wygrzebała z portfela pieniądze i poszła do sklepiku szkolnego,kolejka była straasznie długa. Za nią ktoś się ustawił. Dorian. Puknął ją w ramię. Odwróciła się.
-Co tam? - zapytał.
-Stoję - uśmiechnęła się.
-To widzę - odwzajemnił jej uśmiech. - Co do tego,co widziałaś dziś rano..
-Nie musisz się tłumaczyć.
-Moja matka jest ... przewrażliwiona ma moim punkcie, we wszystko się wtrąca i decyduje za mnie.
-Po prostu się o ciebie martwi.
-Chyba przesadza..
-A może to ty, nie widzisz jej starania, tylko mieszasz ją z błotem?
-Przesadzasz.
-Zdecydowanie nie,sorki, muszę kupić.
Kupiła batonika i odeszła.

***
-O czym gadałaś z Dorianem? - dopytywała Ewka.
-O jego matce.
-Tylko? - odpowiedziała zawiedziona.
-Zajmij się lepiej Piotrkiem.
Ewka zaczerwieniła się.
-Daaj mi spokój.
-No co? Działasz?
-On chyba jest z tą Elwirą..
-Przestań, ona w życiu nie była z żadnym chłopakiem na poważnie.
-Może jej się odmieniło?
-Nie gadaj bzdur, tylko pogadaj z nim szczerze!
-Może...
Przytuliły się.

***
-Mamo,ile można wybierać ,który weźmiesz dżem? - pytała zdenerwowana Emila.
-Tyle ile trzeba, idź mi lepiej po płyn do naczyń,ten co zawsze.
-Ok.
Mijała sklepowe regały,aż doszła do wszelkiego rodzaju proszków, płynów i innych chemicznych produktów.Chwyciła płyn "ten co zawsze" i powoli wracała,nagle spostrzegła Doriana. "Co za pech" pomyślała. Podszedł do niej.
-Co za spotkanie,zakupy?
-No tak..
-Co u ciebie?
-Chyba ok, a u ciebie?
-A wiesz ,że lepiej,z mamą już dobrze.
-A widzisz.
-Co robisz jutro po szkole?
Kompletnie ją zatkało.
-W zasadzie nic..
-Chcesz przyjść na mój trening piłki nożnej.
-Z chęcią.
-Ok, ja idę, to do jutra.
-Pa!
Wróciła do koszyka mamy. Zupełnie ją ta prośba zaskoczyła. To jakiś żart? Poważnie? On ja? Czy to sen? To się zobaczy jutro...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Czym jest miłość? Nie odpowiem,to dla każdego indywidualna kwestia. Na pewno to wyjątkowe uczucie łączące dwie osoby,które są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Chcą spędzać ze sobą jak najwięcej czasu,a każda chwila jest cudowna! Miłość wymaga również poświęceń i dbałości. No,ale dość tej teorii. Jak to bywa w życiu realnym? Znów się powtórzę,u każdego bywa inaczej - a tak to było u mnie.

***
Heeej! Zwę się Emilia,ale lubię,gdy mówi się do mnie Emilka. W maju skończę 16 lat , sporo,co nie? Gdy byłam młodsza,niczym się nie przejmowałam. Nie martwiłam jutrem? Żyłam i to życie mnie cieszyło,kiedy poszłam do gimnazjum wszystko się zmieniło.

***
Był słoneczny ranek,czekałam już na Ewkę przed moim domem. Ewka to moja przyjaciółka - najlepsza!
-No nareszcie! - na horyzoncie pojawiła się Ewcia.
-Oj tam,oj tam,raz się spóźnię i już wielkie halo!
-Spóźniasz się codziennie. - uśmiechnęłam się.
-Idziemy? - zapytała jakby obrażona.
-No jasne - mocno ją uściskałam i już widziałam uśmiech na jej twarzy co znaczyło,że ani trochę nie była obrażona. Tak jak zawsze. Strzelamy "fochy", ale najdłużej na 5 minut,bo zaraz śmiejemy się z siebie nawzajem.
-Och,już nie mogę się doczekać,gdy zobaczę Piotrka -rzuciła Ewka.
-Taaa...
Ewa była zakochana w Piotrku ,naszym kolegą z klasy,od początku I gimnazjum,czyli... od miesiąca.
-Kiedy do niego zagadasz? - zapytałam.
-Codziennie z nim gadam!
-O matmie lub historii,a tak normalnie?
-Nie ma okazji - odpowiedziała smutna.
-Przecież razem macie zajęcia plastyczne.
-No tak... ale tam się trzeba.. skupić! - wymyśliła na poczekaniu.
-Hahahah - zaczęłam się śmiać - lepiej zrób coś konkretnego ,bo ktoś cię uprzedzi - w tym momencie wskazałam na gadającego Piotrka i Elwirę - szkolną "dziunię",która lgnęła do wszystkich chłopców.
Ewa posmutniała i nie chciała dłużej na nich patrzeć,szarpnęła mocno moją dłoń,tak,że straciłam równowagę i wpadłam na kogoś. Gdy się podniosłam,zaczęłam przepraszać i wtedy oniemiałam. Ujrzałam boskiego chłopaka,o przepięknych oczach i cudownych włosach,był nieziemski! Przez moją uwagę,upadły mu wszystkie książki,zeszyty oraz notatki,zaczęłam mu pomagać.
-Bardzo przepraszam,naprawdę nie chciałam... - przepraszałam go.
-Nic nie szkodzi,ale na przyszłość uważaj - wziął wszystko , niezgrabnie poukładane i poszedł dalej.
-Taaa...ach, ta sympatia w naszej szkole... - pomyślałam.
Dzień był ciężki,mieliśmy okropny sprawdzian z anglika,ale akurat ten przedmiot lubiłam,więc myślę,że poszło mi całkiem nieźle. Mijałam na szkolnym korytarzu osobnika,którego rano staranowałam,uśmiechnął się do mnie,ale ja wyraziłam swoją miną obojętność,choć pomyślałam,że może oślepłam,nie zauważając wcześniej takiego ciacha! Mniejsza z tym,nie ma sobie co zaprzątać głowy... Ja i .. chłopak = raczej nic normalnego i poważnego. Nie mam szczęścia w miłości i pewnie ,gdyby moje myśli znała moja kochana babcia,której słowa zawsze się sprawdzają, mogłaby powiedzieć "Nie masz racji wnusiu,zobaczysz,że SPOTKA CIĘ COŚ NIESAMOWITEGO, LECZ MUSISZ BYĆ CIERPLIWA... "


I jest! W końcu wzięłam się za napisanie I rozdziału nowego opowiadania,mam nadzieję,że przypadnie wam ono do gustu i bd tu zaglądały Co u was kochaaane? O mamuniu,ale się stęskniłam <333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przerażony Grzesiek próbował mu pomóc, lecz na nic się to nie zdało, nie było już dla niego ratunku nie żył... Obok leżało puste pudełko po nieznanych im tabletkach przeciwbólowych oraz jego list. Zanosząc się od płaczu Grzesiek czytał:

“Nie chciałem żyć, to była tylko i wyłącznie moja decyzja. Byłem tylko zbędną istotą na tym świecie, nie , nie użalam się, tak było... Proszę, uszanujcie moją decyzję, choć i tak wiem,że nie zmienicie swojego zdania o mnie, w waszych oczach będę wariatem , który popełnił samobójstwo, bo nikomu nie był potrzebny. Grzegorz, przepraszam ciebie i twoją dziewczynę za wszystko, nie wiem , może swoim postępowaniem chciałem wzbudzić litość, zwrócić waszą uwagę, teraz to już nie ważne. Pamiętajcie czasem o nienormalanym Michale...”

Płakał, płakał jak dziecko. Jula była w szoku, nie była w stanie wydusić z siebie słowa, podeszła tylko do Grześka i przytuliła go mocno. Grzesiek postanowił zawiadomić ojca. Ten nie dowierzał, myślał,że to jakiś głupi żart, natychmiast po tej wiadomości przyjechał. Zajął się sprawami związanymi z pogrzebem. Po przeczytaniu listu Michała, było mu trochę przykro,że ani słowa nie wspomniał o nim, ale nie było mu to potrzebne, w dużej części wiedział,że to przez niego, nienawidził go! Po pogrzebie nastała cisza między Grzegorzem, a Julą, a przecież za kilka dni miała wyjeżdżać, rozumiała powagę sytuacji i to ,że mimo ,iż Grzesiek bardzo go nie lubił, był z nim spokrewniony i spędził z nim jakąś część jego życia. Oczywiście,że rozumiała, ale kiedy znajdzie czas dla niej? Niedługo rozstaną się, Jula wyjedzie i nie wiadomo czy często będą się spotykać... Okropnie się tego bała, miała obawy,że może Grześ będzie chciał zakończyć tą znajomość,ze względu na brak czasu i sensu tego związku... Siedziała nieustannie myśląc i przewidując ,kiedy usłyszała dźwięk SMS'a. Był od Grzegorza : " Przyjdź.Potrzebuję Cię ;* " Od razu wstała, ogarnęła swój wygląd i wyszła. Wyciągnęła go na spacer , była piękna pogoda, a on od kilku dni ,siedział w ciemnym pokoju i ciągle rozmyślał.
-Grzesiek wiem ,że się obwiniasz, a nie powinieneś.
-Jak to? Zobacz, gdybym się nim choć trochę interesował ,może by do tego nie doszło.
-A skąd wiesz? Jak widać, planował to od dawna, tak widocznie miało być.
-Oh, przestań, jestem egoistą i tyle!~
-Nieprawda!
-Nie pocieszaj mnie... Ale dziękuję ,że jesteś. Pocałował ją.
Dni mijały,a oni ani razu się nie spotkali. Nadszedł dzień, kiedy Jula musiała wyjechać. Spakowała wszystko i wtedy spod aparatu wyleciały zdjęcia, które zrobiła z Grzesiem. Jej oczy się zaszkliły,ale akurat nadjechała mama, więc musiała się doprowadzić do porządku. Po zjedzeniu ciasta i wypiciu herbaty, pożegnała się z dziadkami i podziękowała za wszystko. Grzegorz zapomniał,że to dziś, nawet się nie pożegnał. Siedziała z słuchawkami w uszach i łzy same płynęły.
-Mamo,gdzie jedziesz?- zapytała.
-Do nowego mieszkania.
-Gdzie?
-W Warszawie.
-Coo? Myślałam,że zmieniliście zdanie.
-Nie, kotku.
Podjechali pod wysoki blok.
-Ale przecież ja nie wzięłam wszystkich rzeczy.
-Nie martw się, będziemy je dowozić.
-Tsaa...
Weszły do ich nowego mieszkania, było piękne, to musiała przyznać.
-Gdzie będzie mój pokój?
-Tam - mama wskazała.
Jula weszła i ,aż otworzyła szrzej oczy. Miała pokój z balkonem, piękne łóżko, nowego laptopa, prześliczne firanki, było cudnie!
-Tak to ja mogę żyć - sama z siebie zaczęła się śmiać.

***
Co prawa Grzesiek dobijał się do niej, ale szczerze mówiąc nie miała czasu,musiała przestawić się, zaklimatyzować w nowym miejscu, a co najgorsze czekał ją pierwszy dzień w nowej szkole! Postanowiła wyjść na spacer, w pobliży był wspaniały park, założyła słuchawki na uszy i już nic ją nie interesowało. Szła alejkami, nie zważając na nic, wtem ktoś mocno ją szturchnął, spiesząc się gdzieś. To był GRZEGORZ! Julia była w szoku! Grzesiek przeprosił i mocno ją pocałował.
-Tęskniłem!!!!!! - prawie się darł.
-Wątpię. - cicho odpowiedziała - nie pamiętałeś,że wyjeżdżam, nie pożegnałeś się..
-Oh, przepraszam,byłem załamany śmiercią Michała, kompletnie mnie to przerosło, chyba nie sądzisz,że przestałem cię kochać??
-Nie wiem co sądzić. Jestem tu w Warszawie, w nowym miejscu , nie potrafię się odnaleźć i teraz ty, a w ogóle ,co ty tu robisz???
-Mieszkam? Nie pamiętasz? Opowiadałem ci ,że jestem z Warszawy.
-Ah, faktycznie.
-To co idziemy na herbatę?
-Chętnie.
Przytuleni udali się do kawiarni,rozmawiali.Tego właśnie potrzebowała, jego bliskości, rozmowy z nim, teraz nic się nie liczyło, była tylko ona i on.

***
-Nie, nigdzie nie idę! - krzyknęła Julka.
-No chodź, przecież będziesz ze mną. - przekonywał ją Grzesiek.
-Nie, wszyscy będą mnie mierzyć i pewnie mnie nie polubią.
-Nie zakładaj tego z góry, chodź, bo się spóźnimy! Dał jej całusa i już szli w stronę szkoły.Tak, okazało się,że Julia będzie chodziła do tej samej szkoły co jej chłopak, tylko to ją cieszyło.
Weszli do środka niczym w filmie, jakby w zwolnionym tempie, trzymając się za ręce.
-Nie mówiłeś,że dziewczyny pożerają cię wzrokiem! - szepnęła Julka.
-Taak? Nie zauważyłem - zaczął się śmiać. Nie było ,aż tak źle, pierwszy dzień dzięki Grześkowi był nawet nie zły.

***
Siedziała przy fontannie czytając książkę. Była umówiona z Grzesiem. Zaczytana, nie zauważyła go, ten złapał ją ,mocno przytulił i pocałował. W życiu nie przypuszczała ,że będzie tak szczęśliwa, mimo,iż spotkało ją tyle złego, nie spodziewała się ,że odnajdzie prawdziwą miłość, bratnią duszę, swoją drugą połówkę. Nigdy by nie uwierzyła. A jeszcze nie tak dawno twierdziła,że nikt jej nie pokocha. Teraz tak wiele się zmieniło, spełniły się jej marzenia, tak bardzo kochała Grześka. Wiedziała,że w życiu nie wolno się poddawać i wierzyć ,że i mnie spotka coś niesamowitego, tak jak ją. Miała wszystko, cały jej świat - GRZEGORZA.


Kochane, to koniec mojego smętnego opowiadanie,ale spokojnie, powrócę z nowym opowiadaniem, dam wam znać Mam nadzieję,że nie zanudziłyście się na śmierć? Hahah To była niesamowita przygoda, coś naprawdę ekscytującego pisać to opowiadanie, mam nadzieję,że nowe przypadnie wam do gustu!
 

 
Zostałam wyrożniona przez http://specialgirl.pinger.pl/ dziękuję kochana ;*

Zabawa polega na tym, żeby dodać 7 faktów o sobie i nominować 7 kolejnych osób.

F A K T Y :
1.Urodziny obchodzę 18 grudnia
2.Mam 2-óch starszych braci.
3.Uwielbiam czytać książki.
4.Ukochane filmy : "Pamiętnik", "3 metry nad niebem", "Angus ,stringi i przytulanki" "LOL", "Ostatnia piosenka"
5.Uczę się śpiewać od kilku lat, a od roku gram na gitarze,.
6.Doceniam jeśli ktoś jest wobec mnie szczery.
7.Kocham pisać opowiadania!

N O M I N U J Ę :
1.http://heartbirdy.pinger.pl/
2.http://looolenka98.pinger.pl/
3.http://pysiak23.pinger.pl/
4.http://opowiadania999.pinger.pl/
5.http://emptystreet.pinger.pl/
6.http://emokicia.pinger.pl/
7.http://renaissance.pinger.pl/
 

 
Szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia.
-Co tu robisz? - zapytała go.
-Hej - odpowiedział Marcin.
-Zadałam ci pytanie.
-Możemy porozmawiać?
-O czym? Wątpie,żebyśmy mieli wspólne tematy - w tym momencie przypomniała sobie o Nadii. - No chyba,że... Ok... To może usiądźmy - wskazała na bujaną huśtawkę w ogrodzie. Usiedli wygodnie, ale Julka czuła się trochę zdenerwowana jaką sprawę może mieć Marcin.
-Więc, już na pewno wiesz o naszej sytuacji? - zaczął.
-Wiem... Co zamierzasz?
-Nie mam pojęcia, dlatego przyjechałam, pomóż mi proszę.
-Ale w czym?
-No nie wiem... Nie wiem kompletnie co robić!
-To była dla ciebie tylko przygoda, prawda? Nic nie czujesz do Nadii?
-Wręcz przeciwnie... zakochałem się w niej..
-Coo? Dlaczego ci nie wierzę?
-Tego nie wiem, ale taka jest prawda, jestem przerażony.
-Jeśli jest tak jak mówisz, przede wszystkim musisz ją wspierać i być przy niej, nie winić ją o nic, musi czuć,że ją wspierasz.
-Ale.. jak my sobie damy radę, ona jeszcze nie powiedziała rodzicom, znaczy mamie tak..
-I jak ?
-Rozpłakała się tylko, ale dodała,że poradzą sobie..
-Wspaniała kobieta...tacie jeszcze nie mówiła?
-Nie i chyba nie ma zamiaru.
-W końcu będzie musiała...
-No nic... dziękuję za rozmowę,chcę cię prosić jeszcz o jedną rzecz..
-Tak?
-Wybacz mi... chciałbym ,żebyśmy byli przyjaciółmi - uśmiechnął się.
-Rozważę to - odwzajemniła uśmiech.

***
Postanowiła zadzwonić do Grześka, szykowała dla niego niespodziankę.
-Hej! - usłyszała jego głos w słuchawce telefonu.
-Hej! Pamiętasz o mojej niespodziance?
-Coś pamiętam...
-Jutro o 12, przyjdź na polankę nad strumykiem, kocham cię. - odpowiedziała i jak najszybciej się rozłączyła. Uszykowała strój kąpielowy, ubrania na jutro, a także wyciągnęła swój aparat, którego nawet nie miała okazji używać w te wakacje. Udała się do piwnicy, znalazła tam idealny koszyk,miała już wszystko gotowe. Położyła się do łóżka ,że jutrzejszy dzień ma być najlepszym w jej życiu! Zasnęła.

***
Obudziły ją wpadające przez okno promienie Słońca. "Idealnie, będzie cieplutko" - myślała. Zjadła szybko śniadanie, do wcześniej przygotowanego koszyka włożyła owoce, kanapki , ciasto, sok i 2 szklanki.
-Gdzie się wybierasz? - zapytała babcia.
-Przeżyć najlepszy dzień w moim życiu - mówiła uśmiechając się promiennie.
Julia spakowała wszystko do torby, wzięła koszyk i wyszła. Była na miejscu, na polance nas strumykiem. "Ok, tu rozłożę koc, położę koszyk... o tu, ułożę strzałeczki", włożyła strój kąpielowy, zerknęła na godzinę - 11.56 " Czas rozpocząć realizację niespodzianki". Weszła do wody, zanurzyła się, jej ciało już przyzwyczaiło się do temperatury wody , zauważyła,że Grześ już nadchodzi, kiedy był już naprawdę blisko ,zanurkowała. Grzegorz podszedł do koca, na którym ustawionych było tyle rzeczy "Ubrania Juli, telefon, znaczy,że już jest, ale gdzie?" myślał. W tym momencie dostrzegł ułożone z patyków strzałki, więc udał się w tym kierunku, który pokazywały, w między czasie , zdjął ubrania,które miał na sobie, bo już wiedział,że ma wejść do strumyka. Wszedł, a ktoś z głębi pociągnął go w dół. Zobaczył Julę! Zaczęli się całować, ale po chwili wynurzyli, trzymając się za ręce.
-Wow! Kochanie! - zaczął Grześ.
-Hm?
-To było niesamowite, nigdy czegoś takiego nie przeżyłem.
-To jeszcze nie koniec.
Wyszli z wody, usiedli na kocu i rozpoczęli degustację.
-Ok, czas na sesję zdjęciową.
Grzesiek zakrztusił się kawałkiem ciasta.
-Na co?
-Na sesję zdjęciową - odpowiedziała uśmiechnięta - no chodź!
Zaczęli robić zdjęcia, w różnych pozycjach, z różnymi minami, w różnych miejscach. Później spakowali wszystko i postanowili pójść na spacer.
-Nie chcę,żebyś wyjeżdżała - smutno zaczął Grzegorz.
-Ja też nie, ale przecież będziemy się spotykać.
-To nie to samo...
-Wiem, ale nie myślmy teraz o tym, jestem taka szczęśliwa, wczoraj zasypiałam z marzeniem ,żeby dziś był mój najwspanialszy dzień życia i .. spełniło się - podarowała pocałunek chłopakowi.
Szli rozmawiając, śmiejąc się, jednym słowem było wspaniale, weszli do lasku blisko domu dziadków Julii.
-Grzesiek, widzisz to samo co ja?
-Gdzie?
-Tam? Koło tego drzewa - pokazała mu.
-O Boże!
Zobaczyli Michała, leżącego pod drzewem, podbiegli ,lecz ten nie dawał znaków życia...


Jest kolejny rozdział! Dziękuję za wszystkie komentarze ;* Zdradzę Wam,że zbliżamy się do końca ;D Pozdrawiam was cieplutko ;**
 

 
Michała!
"Nie no to już ostra przesada! Co ten dupek robi???" myślała.
Wyszła zza drzewa,ci przerwali pocałunek.
-Co to ma znaczyć?? - zapytała Jula, kierując ostatecznie to pytanie do Michała.
-O co ci chodzi?
-Nie zadawaj mi głupich pytań.
-Mogę cię prosić o to samo.
-Już się przekonałam,że masz nie równo pod sufitem,ale teraz przegiąłeś! Iga, chodź, musimy porozmawiać - podała jej dłoń i razem ruszyły przed siebie.
-Iga, co ty wyrabiasz?
-Nie wiem... Byłam na spacerze, po wyjściu ze szpitala , tylko chodzę i myślę... Wtedy pojawił się on, zaczęliśmy rozmawiać i ... co się wydarzyło dalej, widziałaś.
-Niestety... Iga, czy Tomek już się nie liczy??
-Nigdy więcej tak nie mów, nie masz prawa! - zaczęła krzyczeć, po chwili uklękła i rozpłakała się, Julka mocno ją przytuliła.
-Ci...
-Julka, nie wiem co robić, mama, po tym zdarzeniu zabrania mi jakiegokolwiek kontaktu z Tomkiem, a ja go kocham,rozumiesz? Ja wiem,że ten wypadek,że matka straciła do niego zaufanie, ale on zasługuje na jeszcze jedną szansę ,prawda? Jula.. a może pogadasz z mamą ,co? Proszę!
Iga płakała jak dziecko, łzy ciekły po jej gładkich policzkach, nie mogła się nie zgodzić.
-Dobrze, spróbuję - uległa. - Teraz już chodź.
Dotarły do domu Igi. W ogródku Grzesiek popijał kompot , przeglądając coś na laptopie, a pani Danusia,czyli mama Igi, czytała uważnie kolorową gazetę. Gdy zobaczyła obie dziewczyny, zaprosiła je, by się przysiadły, tak też zrobiły.
-Pogadamy chwilę? - Julia cicho zapytała Grzegorza.
-Jasne, ciociu zaraz wracamy, idziemy na mały spacer.
Wśród gąszczu drzew, na polnej drodze rozmawiali:
-Grześ, słuchaj, nie uwierzysz co dziś zobaczyłam!
-Co?
-Michał całował się z Igą!
-Cooo??
-Przypadkowo dostrzegłam ich w lesie!
-Co on znów knuje??
-No właśnie..
-Jula, ja z nim porozmawiam, wątpię,żeby to dało jakieś efekty, ale spróbować nie zaszkodzi.
-No ok..
-Skarbie, przecież został nam tydzień!
Jula na początku nie wiedziała o co chodzi, dopiero później zrozumiała,że zostało jej 7 dni pobytu u dziadków, a potem powrót... Zachciało jej się płakać, ale powstrzymała łzy, zamiast tego zwinnie wskoczyła na chłopaka:
-A więc, trzeba to jak najlepiej wykorzystać!
-Mmm.. kusząca propozycja, co proponujesz?
-Niespodzianka, niedługo się dowiesz...
Rozmowa zakończyła się namiętnym pocałunkiem.

***
-No jesteś nareszcie. - tego samego dnia, Grzegorz umówił się z Michałem.
-No jestem, nie wiesz,że dotrzymuję danego słowa? - odpowiedział Michał.
-Słuchaj, nie będę się z tobą przekamarzał , czego chcesz??
-Co masz na myśli - Michał udawał,że zupełnie nie wie o co chodzi.
-Po co to wszystko,co ty knujesz??
-Ja?? Nic..
-Jeśli nie znikniesz, dzwonię do ojca.
-Mam w dupie twojego ojca.
-To mnie nie dziwi, wszystkich traktujesz jednakowo..
-Oczywiście, twój tatulek i ty jesteście ideali, zniszczę was!!! Rozumiesz? - popchnął Grześka.
-Co ty bredzisz??
-Już niedługo, nie będzie śladu po tej waszej "miłości" - w powietrzu pokazał cudzysłów.
-Między mną , a Julą?
-Szybko kumasz.
-Co chcesz zrobić?
-Nic.. jedynie... zabiję twoją Julunię, hahahaa - zaczął się śmiać, ale Grześkowi nie było do śmiechu, Michał był dosłownie nienormalny, bardzo skrzywdzony przez los, pragnął jedynie zemsty na Grzegorzu i jego ojcu.
-Coooo? Co za bzdury! - w głębi duszy jednak Grzesiek wiedział,że Michał jest zdolny do wszystkiego, naprawdę przeraził się. - Zaraz,zaraz, a mój ojciec? - dopytywał chłopak.
-Będzie skończony, jego interesy się zakończą, pan biznes-man stanie się żebrakiem! - mówił to z takim przekonaniem,że Grzegorz naprawdę zaczął się bać. Zrobił niewyraźną minę i odszedł , nie wiedział co myśleć...

***
Julia postanowiła porozmawiać z rodzicielką Igi.
Zastała ją czyszczącą okno tarasowe.
-Pani Danusiu, mogę prosić rozmowę?
-Oczywiście, coś z Igą , nie tak??
-Nie, nie, wszystko pod kontrolą, ale w zasadzie jest jedna rzecz dotycząca Igi, o której warto podyskutować.
-Słucham?
-Chodzi o to,że podobno Iga nie może się spotykać z Tomkiem.
Kobieta przybrała groźną minę.
-Nigdy więcej nie chcę go widzieć na oczy!
-Ale wyrządza pani jej straszną krzywdę, ona naprawdę go kocha.
-Bla, bla , bla, on ją też, to jeszcze dzieci, a on to już tym bardziej, a co gdyby to się tak nie skończyło??
-Ale ona sobie nie wyobraża życie bez niego, proszę zrozumieć, przecież pani też była młoda, powinna pani rozumieć...
-Dziecko, ja chcę dla niej jak najlepiej, a lepiej będzie jeśli nie będą się spotykać.
-Lepiej dla kogo? Na pewno nie dla nich.
-Juleczko, skończ... Mówię nie i koniec. - wróciła do pracy.
-To nie jest rozwiązanie! - mówiła stanowczo. - Kocha ją pani??
-Co to za pytanie - wręcz oburzona odpowiedziała.
-Proszę dać im jeszcze jedną szansę!
Spuściła głowę.
-No dobrze...
-Dziękuję!
Po tej rozmowie , Jula wyciągnęła telefon i wystukała na klawiaturze sms'a do Igi o treści "Jeszcze jedna szansa dla Tomka ;*", natychmiast otrzymała odpowiedź "Jesteś cudotwórcą, dziękuję ;**"
Zmęczona całym dniem wracała do domu, z dala zauważyła nieznany samochód na podwórku.Przyspieszyła kroku. Już miała otwierać drzwi, ale w tym samym momencie zrobił to... Marcin!!!


No i jest kolejny rozdział! Nie jestem z niego zadowolona, ale ocena pozostawiam wam kochane ;* Dziękuję za każdy komentarz, jest dla mnie naprawdę cenny <33 Do napisania , koooocham ;**
 

 
-To mój brat...
Julia ze zdziwienia podniosła jedną brew i wymownie na niego spojrzała.
-Tak..wiem, to dziwne, ale to mój "przyszywany" brat...
-Ale dlaczego mi groził?
-Bo mnie nienawidzi.
-Jak to?
-Gdy tylko jestem w małym calu szczęśliwy,próbuje mi to odebrać, nienawidzi mnie i mojego ojca i robi wszystko,żeby mnie zniszczyć...
-A twojego ojca za co nienawidzi?
-Zdradzał moją mamę, a później zostawił mamę Michała ,kiedy dowiedział się ,że jest w ciąży, miesiąc po urodzeniu, popełniła samobójstwo.
-Coo??
-Dokładnie...
-Przecież..jak ona... -Julia nic nie rozumiała, to wszystko ją przerastało.
-To co ja mam z nim zrobić? - zapytała w końcu.
-Nie zwracaj na niego uwagi.
-Ale on mi groził, gadał coś o jakimś szefie.
-Hahhaa, jaki on jest głupi!
-Wymyślił sobie tego "szefa" - pokazała w powietrzu cudzysłów - prawda?
-Taaaak , czasami wydaje mi się ,że on ma jakieś problemy umysłowe - wciąż się śmiał.
-A ja wiem to na pewno, no sory, chłopak przychodzi do mnie, podaje się za przedstawiciela handlowego i dodatkowo mi grozi! - też zaczęła się śmiać.
Chwycili się za ręce i ruszyli na polną drogę,rozmawiając.
-Czy twojej poprzedniej dziewczynie też groził?
-Taa.. Ale ona się nim nie przejmowała, powiem ci więcej , jej się to podobało... Mówiła ,że to jak w filmie akcji - spojrzał na Julę z dziwną miną - Opowiadałem ci ,że jej chodziło tylko o moją kasę... ehh.. nie chcę o niej gadać...
-Ok.. - odpowiedziała,całując go prosto w czoło.
-Kiedy Iga wychodzi ze szpitala? - spytała Julka.
-Jutro, nareszcie, brakowało mi jej - uśmiechnął się.
-Ooo, to przyjdę do was, o której??
-Hmm.. Myślę,że tak o 18 ,pasuje ci?
-Jasne , to ja lecę, skarbie, papa - na pożegnanie znów się pocałowali.
Gdy wróciła do domu , babcia szykowała kolację.
-Jak ci minął dzień - pytała babcia.
-Tak sobie,ale nie narzekam, co przygotowujesz?
-Kanapki, twoje ulubione.
-Mmm... wielbię cię babciu!
Julia usłyszała dzwonek swojego telefonu. Na wyświetlaczu zobaczyła,że dzwoni Nadia. "O Matko! Ale dawno się do niej nie odzywałam, będzie zła.."
-Hej! -odebrała.
-No hej ,odezwać się to nie łaska?
Nadia wyraźnie była wkurzona, ale później jej głos zrobił się milszy.
-Możesz gadać? - zapytała Nadia.
-No jasne.
-Muszę ci coś powiedzieć...
Julia wyraźnie słyszała płacz.
-Co się stało, mów!
-Jula, Jula.. nie wiem co robić... To nie może być prawda..
-Ale o co chodzi?
-Jestem w ciąży... - wybuchła płaczem.
-Cooooooooooo???? Jak to? Z kim? Żartujesz??
-Nie... Wczoraj zrobiłam test ciążowy, nie jeden,nie mogę uwierzyć...
-Jezu... ale z kim?? Jak to się stało? Przecież ty jesteś odpowiedzialną dziewczyną!!!
-No jak widać nie... jak mogłam się tak mu dać zmanipulować...
-Komu???
-Marcinowi...
-Coooooooo????
-Nie bądź zła, wytłumaczę ci to..
-A co tu jest do tłumaczenia?
-No,bo wpadliśmy na siebie na mieście, byłam na zakupach i on zaproponował sok, było strasznie gorąco, więc poszłam, fajnie nam się gadało,zrobiło się późno, powiedział,ze zna świetny klub w pobliżu, zgodziłam się, sama nie wiem dlaczego, miałam bardzo dobry humor, dużo wypiłam ,wspaniale się bawiłam,ale on.. no.. resztę możesz sobie sama wyobrazić..
-Po prostu , nie mogę, no nie mogę...
-Co ja mam zrobić?
-A skąd ja mam to wiedzieć?
Coraz bardziej płakała.
-Przestań płakać!
-A co ty byś robiła na moim miejscu?
-Nie chciałabym być na twoim miejscu.. ok.. ymm.. mówiłam mu?
-Żartujesz? On jest wielką gwiazdą, to by zniszczyło mu karierę..
-Ty jesteś nienormalna, ty się przejmujesz jego karierą, będąc z nim w ciąży???
-No tak... Bo ja go .. chyba .. kocham...
Julka ,aż usiadła.
-Posłuchaj, powiedz o tym swojej mamie.
-Pogięło cię? Zabiję mnie!
-Nie, to dobra kobieta,poproś o szczerą rozmowę, na razie twój tata nie musi wiedzieć, mama musi, porozmawiaj z nią i zadzwoń, wtedy coś wymyślimy, ok??
-No ok..Jula!
-Tak?
-Dziękuję...
-Nie ma za co, kocham Cię ,trzymaj się!
Jula była w szoku, nigdy by o czymś takim nie pomyślała...
Nazajutrz Julia wciąż myślała o Nadii, była nieobecna, martwiła się o przyjaciółkę, jak ona sobie poradzi... Nie wiadomo kiedy zbliżała się godzina 18, a przecież Julka była umówiona. Ogarnęła się i powiadomiła babcię. Po drodze, postanowiła iść skrótem, tak,aby wejść ogrodem. Gdy szła , usłyszała śmiech,postanowiła to zbadać, gdyż głos był jej znany, schowała się za drzewem.Jej oczy szeroko się otworzyły. Zobaczyła Igę i wytężając wzrok zauważyła...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
...siłą posadził ją na swoich kolanach.
-Posłuchaj, su**, szefowi się to nie podoba.
Była w szoku, wielkim szoku! Przerażona odpowiedziała:
-Puść mnie! I jaki szef,o co ci chodzi???
-To już nie twoja sprawa, masz zostawić w spokoju Grześka! - mówił z przesadną dokładnością.
-Nie ma mowy!
-Słuchaj mała gówniarko , działasz mi na nerwy i twoje postępowanie ma się zmienić,bo..
-Bo? Bo co?
-Bo szef wprowadzi radykalniejsze środki.
-Np.?
-To już sama zobaczysz,radzę ci się usłuchać, jeśli chcesz mieć udane wakacje - powiedział z szyderczym uśmieszkiem.
Julia podniosła błagalnie brew i założyła ręce:
-Nie boję się!
-To się okaże...
Odwrócił się i po prostu odszedł.
Nie wiedziała co myśleć - "o jakim szefie on gadał,komu nie podoba się moje zachowanie?? kim on jest,dlaczego udawał przedstawiciela handlowego?". Pytania kłębiły się w jej głowie jedno za drugim. Nie mogła nic powiedzieć Grześkowi...przynajmniej nie od razu... Co ma robić, komu o tym powiedzieć? Postanowiła pojechać jednak do szpitala do Igi. Przebrała się ,wzięła najważniejsze rzeczy i udała się na przystanek, miała szczęście ,do najbliższego miasta ,przyjeżdżał za 10 min.
"Oo jest!" powiedziała w myślach, zauważając nadjeżdżający autobus. Wsiadła ,kupiła bilet i zajęła miejsce. Była na miejscu."Hmm.. którędy tu się szło do szpitala??" Rozejrzała się. "Ooo już wiem!" Za zakrętem ujrzała cel swojej wyprawy,weszła do środka "o niee... wiedziałam, wszystko mi się przypomniało...", pielęgniarka udzieliła jej informacji gdzie leży Iga, a ta natychmiast odszukała salę. Zobaczyła Grześka i sama nie wiedziała dlaczego tak bardzo się ucieszyła, zaczęła do niego biec ,ten odwrócił się . Julia podskoczyła i chciała go pocałować, była gotowa,lecz Grzegorz odepchnął ją. Zdziwiła się.
-O co chodzi?? - zapytała zdezorientowana.
-O nic...
-Ej, no, mów..
-Widziałem Cię z tym gostkiem,fajną wymówkę sobie wymyśliłaś,żeby nie jechać...
-Ohh... źle to wszystko zinterpretowałeś,wytłumaczę ci,to po wizycie u Igi,ok? - widząc jego niewyraźną minę, spięła się na palcach do góry i spojrzała mu prosto w oczy - proszę!
-Dobrze.. - cicho odrzekł.
Iga czuła się lepiej,ale musiała zostać jeszcze w szpitalu,ciągle dopytywała o Tomka, "właśnie,muszę się nim zająć" - myślał Grzesiek. Mama Igi ,zaproponowała ,iż podwiezie Julę,gdy zbliżyli się do domu dziadków Julki, poprosiła,aby się zatrzymać.
-Nie wpadniesz do nas? - zapytała rozczarowana kobieta.
-Nie, nie będę przeszkadzać..
-Ciociu,ja też tu wysiądę -spojrzał na dziewczynę.
Wysiedli razem i patrzyli na środku drogi ,jak samochód odjeżdża.
-Może chodźmy gdzieś,hmm?? - zaproponowała Jula.
-Nad strumyk.
-Ok.
Szli w ciszy.
-Grzesiek,posłuchaj,to jest jedno wielkie nieporozumienie,odmówiłam Ci jechania do szpitala z Tobą, ponieważ mam złe wspomnienia z czasów wypadku, a nie chciałam ci na razie o tym mówić, ten koleś,to już kompletnie jakaś porażka,podał się za przedstawiciela handlowego,ale tak naprawdę groził mi, mówił coś ,że szefowi nie podoba się moje zachowanie i ,że mam się od ciebie odczepić ,nie wiem co o tym myśleć, na początku miałam zamiar ci nie mówić,ale po tym co się stało w szpitalu,postanowiłam...
Nie dokończyła,gdyż Grzegorz dotknął palcem jej ust,uciszając ją tym samym i mooocno przytulił.
-Kochanie, ja wiem o co chodzi, ja już wiem... - mówił.
-O co?
-Czy on był młody??
-Mówił,że ma 17 lat.
-W garniturze,prawda?
-Taaak...
-Ja już wiem,o co chodzi.
-O co, kto to był,powiedz.
Nie czekał już, po prostu ją pocałował,to była dla nich magiczna chwila, mogła trwać wiecznie,ale wiedzieli,że takich chwil będzie jeszcze dużo,bo byli w sobie... zakochani!
-Więc kto to? - przerwała zaciekawiona.
-To...

Hej! Udało mi się dodać wcześniej niż myślałam, przepraszam,że kończę w takich momentach,ale nie potrafię się opanować Mam nadzieję,że się Wam spodoba, liczę na komentarze i wasze opinie,pozdrawiam kochane ;***
 

 
LIEBSTER BLOG AWARD!
Zostałam nominowana przez:
specialgirl.pinger.pl/
Zasady konkursu: Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.

Pytania i odpowiedzi:
1. Czy byłaś kiedyś zakochana?
Niestety tak..
2. Co najbardziej cenisz w ludziach?
Szczerość, wzajemną pomoc, determinację.
3. Ulubiona zabawa z dzieciństwa?
Zabawa lalkami Barbie ;D
4. Skąd czerpiesz inspiracje na bloga?
Jakoś samo przychodzi do głowy ^^
5. Piosenka, z którą masz najpiękniejsze wspomnienia?
Hmm... "Chasing the sun"
6. Ulubiony szkolny przedmiot?
W-f, język polski, angielski
7. Ile masz lat?
15.
8. Masz rodzeństwo?
Mam, 2 starszych braci ^^
9. Wymarzona podróż?
Do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
10. Twoje hobby?
Śpiew ,gra na gitarze.
11. Czego się najbardziej brzydzisz?
Kłamstwa i obgadywania ludzi za plecami!

Nominuję:
1.totalny.meksyk.pinger.pl/
2.pysiak23.pinger.pl
3.princesina05.pinger.pl
4.biczysowo.pinger.pl
5.beata97.pinger.pl
6.czekoladka98.pinger.pl
7.wswieciekucykapony.pinger.pl
8.mylovedreams15.pinger.pl
9.kasiataniec321.pinger.pl
10.emptystreet.pinger.pl
11.sandras.pinger.pl

Pytania :
1.Jak ma na imię twoja przyjaciółka?
2.Ulubiona piosenka.
3.Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
4.Ulubiony film.
5.Największe marzenie?
6.Dokąd najbardziej chciałabyś pojechać?
7.Ulubiony przedmiot?
8.Ile masz lat?
9.Ulubiony zespół muzyczny?
10.Czym się interesujesz?
11.Ulubiony aktor i aktorka.
 

 
Nie zatrzymywała go... Widocznie to musiała być niecierpiąca zwłoki sprawa. Chłopak odszedł. Był dla niej ważny, mimo,iż była tu zaledwie kilka dni, świetnie się z nim bawiła, mogła mu powiedzieć o wszystkim, a on potrafił zachować to dla siebie i jednocześnie wysłuchać i być w stosunku do niej szczerym. Bardzo to w nim ceniła. Kiedy Filip doszedł do domu Igi, w ogrodzie zobaczył zamyśloną mamę kuzynki.
-Ciociu,co się stało??
-Iga i Tomek wyszli razem 3h temu i od tamtego czasu ich nie ma...
-Dobrze, ciociu, ja wyjdę i ich poszukam, ok?
Pokiwała głową zgadzając się.
Jak powiedział tak zrobił. Udał się na polną drogę, rozglądał się nerwowo w każde miejsce, mając nadzieję,że ich dostrzeże. W pewnym momencie na środku drogi zauważył przewrócony motor, blisko niego leżał nieprzytomny Tomek, a kilka metrów od niego w takim samym stanie ,lecz lekko zakrwawiona Iga, przeraził się. Od razu chwycił telefon wybierając numer pogotowia ratunkowego,gdy się dodzwonił, podał wymagane dane i podbiegł najpierw do Igi, ,szarpał ją kilka razy, nic.. poklepywał po twarzy, nic.. Postanowił podejść do Tomka ,w tym całym biegu Grzesiek nie zauważył ,że ten ma otwarte oczy i wpatruje się w niebo!
-Ej! Co ty robisz? - szarpał go za ramię Grzegorz.
-To już koniec, zabiję się, wyrządziłem jej krzywdę. Nie wybaczę sobie tego.. - bełkotał.
-Przestań się nad sobą użalać ,lepiej mi pomóż - odpowiedział Grzesiek. Ten jednak nie zareagował. Nareszcie przyjechało pogotowie,Tomka zbadano,lecz nie było konieczne zabranie go do szpitala , z Igą było dużo gorzej, karetka odjechała wraz z nią...
Grzegorz był załamany, był bardzo związany ze swoją kuzynką,mieli świetny kontakt, a rzadko zdarza się to między kuzynostwem,ale pozostawała mu wiara ,że wszystko się ułoży, a Iga wróci do zdrowia. Nie chciał wracać, gdyż ciążyła na nim odpowiedzialność poinformowania o tym zdarzeniu cioci. Gdy wrócił, kobieta gotowała coś w kuchni. Chłopak wszedł usiadł przy stole.
-Ciociu..
Ta wcześniej nie zauważając go, gwałtownie się odwróciła.
-Znalazłeś ich??
-Tak..
-Och! Co za szczęście,więc gdzie oni są?? - szczęśliwa pytała.
-Oni...mieli wypadek. - wreszcie wykrztusił to z siebie.
W jednej chwili kobieta bardzo zbladła , a na jej twarzy malowało się przerażenie.
-Co? co? Nie ,nie wierzę,co ten smarkacz jej zrobił???? - była wściekła.
-Ciociu,spokojnie, mieli wypadek na motorze,na razie tylko tyle wiem.
-Jakim motorze,przecież, mówili,że idą na spacer.. Okłamali mnie.. - smutna ,przysiadła się do Grześka.
-Musimy jechać do szpitala. - przerwał milczenie Grzegorz.
-Tak,tak,wiem... Doprowadzę się tylko do porządku i jedziemy... - powolnie stała i wyszła.
Grzesiek widział jaki jest to szok dla ciociu,nic dziwnego,chodziło o jej jedyną córkę.
W tym samym czasie ,kiedy Jula wróciła do domu,od progu przywitała ją woń przygotowywanego obiadu.
-Cześć babciu,ale będzie pychota - zajrzała do wnętrza naczynia.
-Witaj, jak było nad jeziorem - zapytała babcia, jednocześnie odganiając wnuczkę od jej stanowiska pracy.
-Ekstra,hmm.. wiesz co babciu,chyba pójdę się poopalać ,taka piękna pogoda.
-Dobrze, tylko pamiętaj..
-... o kremie z filtrem - dokończyła z uśmiechem Julka.
Dziewczyna udała się do swojego pokoju,strój miała na sobie,wzięła krem,koc oraz MP3 ,wodę mineralną i wyszła. Postawiła rozłożyć się z tyłu domu na trawie koło sadu i ogródka. Zadowolona rozłożyła się ,pokremowała ciało, włożyła słuchawki w uszy i zapomniała o bożym świecie. Sielankę przerwało jej po jakimś czasie jakaś postać zasłaniająca słońce.
-Ehh..odejdź babciu - odgoniła w powietrzu osobę. Jednak ,gdy leniwie otworzyła oczy ,ujrzała jakiegoś faceta. Zerwała się przestraszona i okryła się jak najprędzej kocem.
-Przepraszam,że przerywam, nazywam się Michał Dębowski, jestem przedstawicielem handlowym, chciałbym pokazać pani produkt,który sprzedajemy. - mężczyzna wystawił rękę ,aby się przywitać,więc Jula wstydliwie również to uczyniła. Wtedy sytuację uratowała babcia, która wyszła z domu.
-Słucham pana??
-Dzień dobry ,nazywam się Michał Dębowski, jestem przedstawicielem handlowym, chciałbym pokazać pani produkt,który sprzedajemy, byłaby pani zainteresowana?
-Zapraszam do domu, nie będziemy tu rozmawiać. Tak też uczynili. Julia nie wiedziała czy iść z nimi, czy powrócić do dalszego opalania się, w sumie myślała,iż to kolejny sprzedawca wciskający na siłę zupełnie niepotrzebny produkt, nie interesował ją to,postanowiła dalej się opalać, uczyniła wszystko od początku i raj powrócił. nawet nie wiedziała,że minęła już 1h, kiedy zadzwonił telefon. Julia wstała, usiadła na huśtawce i odebrała.
-Hej Grześ!
-Hej!Słuchaj,nie wiem czy dam radę się jutro spotkać..
-Dlaczego, w ogóle ,co się stało? Coś poważnego??
-Niestety tak..
-Mów!
-Iga i Tomek mieli wypadek..
-Cooooo?? Jak to??
-Na motorze,dokładnie nie wiem jeszcze wszystkiego,ale zaraz jedziemy do Igi do szpitala,chcesz jechać z nami? Z tobą będzie mi łatwiej..
Nagle,znów wszystko jej się przypomniało,to jak była w szpitalu, Filip,śmierć,same złe wspomnienia,nie chciała znowu przebywać w tym złym miejscu o nazwie szpital.
-Yhym...Wiesz co,nie mogę ,mamy gości i dziadkowie chcą ,żebym z nimi choć dzisiaj posiedziała - zmyśliła to widząc wychodzącego z domu sprzedawcę.
-No dobrze, to może jutro?
-Jasne,odezwę się,całuję,papa!
-Pa.
Była wściekła,skłamała Grzegorza,nie chcąc iść do lekarza,do jej ukochanej Igi,która tam teraz cierpi,bo ona ma głupie ,złe wspomnienia? Z rozmyśleń wyrwał ją przedstawiciel handlowy.
-Mogę się dosiąść? - rzucił.
-Em..myślałam,że jest pan w pracy..
-Jaki pan? Michał jestem. -wyciągnął do niej rękę.
Julia spojrzała tylko na niego dziwnym wzrokiem,ale sama się nie przedstawiła.
-Aha,fajnie...
-A,odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, już po pracy - uśmiechnął się.
-Udało się coś wcisnąć mojej babci? - złośliwym głosem zapytała.
-Nie , bardzo mądra kobieta. Wszyscy tak postrzegają ten zawód,szkoda...
-Nie dziwię się.
-Jesteś tu na wakacjach.
-Przykro mi,ale z obcymi nie rozmawiam, tym bardziej z dużo starszymi .. - wstała i chciała już odejść,ale on ją zatrzymał.
-Jakimi dużo strarszymi, mam 17 lat, taki stary jestem??
-O,sory, nie wiedziałam,w tym garniturze, wyglądasz na duuużo starszego.
-Spoko... taka praca.
Wnet Julka zorientowała się ,że siedzi w samym stroju kąpielowym i postanowiła zakończyć tą bezsensowną rozmowę.
-Ym.. ja już będę szła..
Ten jednak złapał ją za rękę i ...

Udało mi się dodać następny rozdział, przepraszam,że tyle to trwało,ale nie miałam czasu,postaram się dodać kolejny jak najszybciej ;***
 

 
Filipa!
"Nie to niemożliwe" - myślała Julia, jednocześnie,przecierając oczy.
-Witaj Julio! - odezwał się Filip.
"To sen, zwykły sen...",jednak widziała Filipa siedzącego na ławce, jak najzwyklejszy człowiek, jak gdyby nigdy nic.
-Nie chcę,żebyś miała wyrzuty sumienia, to ,że umarłem, nie znaczy ,że nie możesz być szczęśliwa z innym chłopakiem i pamiętam,że zawsze jestem przy tobie.
Julka skierowała wzrok w dół,a kiedy chciała go podnieść i mu odpowiedzieć, już go nie było. Wróciła do swojego pokoju i myśląc o zaistniałej sytuacji,zasnęła. Rankiem obudziła się z bólem głowy. Wstała ,ubrała się i poszła do kuchni.
-Dzień dobry ,babciu masz jakieś tabletki przeciwbólowe?
-Tak, coś powinnam mieć,a co się dzieje?
-Głowa mi pęka..
-Proszę - babcia wyciągnęła opakowanie tabletek z "lekarskiej" szuflady i podała Julii. Na śniadanie była jajecznica, Julka jadła,delektując się każdym kęsem, spojrzała na zegarek.
-Czy ten zegarek dobrze chodzi??
-Tak - odpowiedziała babcia.
Jula ,zerwała się i rzuciła tylko :
-Ja lecę, bo się spóźnię, umówiłam się z kimś, wrócę na obiad,pappapa!
Wybiegła z domu,ale po chwili się wróciła mówiąc sama do siebie "myślenie nie boli,a strój kąpielowy??" ,zapakowała pospiesznie do torby kilka niezbędnych rzeczy i wyszła. Szła w stronę jeziora, kiedy usłyszała głos za sobą :
-Jula! Jula!
To był Grzesiek.
-Hej! - przywitał się , całując ją w policzek. Była zaskoczona,trochę się zawstydziła,lecz odpowiedziała :
-Hej, nie mieliśmy się spotkać nad jeziorem?
-W sumie,to nie wiem, nie dogadaliśmy się co do miejsca spotkania, byłem u twojej babci,ale powiedziała,że już poszłaś, więc biegłem w stronę jeziora - uśmiechnął się, jeszcze ciężko dysząc.
-Hahhaa, to chodźmy już - zaproponowała.
Szli spacerkiem ,rozmawiając na różne tematy.
-Ładnie tu,prawda? - zapytał Grześ.
-Baaardzo!
-Ooo, jesteśmy na miejscu, czemu nikogo nie ma?
-Widocznie tutejsze jezioro, nie jest za bardzo oblegane,ale tym lepiej dla nas, będziemy mieli spokój - obydwoje zaczęli się śmiać.
Rozłożyli koc, ściągnęli ubrania, pod którymi Jula miała dwuczęściowy strój kąpielowy w białe groszki, a Grześ szare kąpielówki. Podeszli do brzegu jeziora, Julcia powoli wchodziła do wody, wolała przyzwyczaić ciało do temperatury wody. Nagle od tyłu Grzesiek złapał ją , biorąc ją na ręce i wrzucił do wody. Julka wynurzyła się z wody i zaczęła "topić" Grześka, postanowiła spłatać mu figla. Zanurkowała. Grzegorz rozejrzał się dookoła i nigdzie jej nie zobaczył, zaczął się martwić. Zanurkował, chcąc sprawdzić , czy nie jest pod wodą. Wtedy Jula wynurzyła się na powierzchnię wody i tak kilka razy. Wreszcie Jula poczekała na Grzesia i rzuciła do niego :
-No gdzie ty się podziewasz? - zaśmiała się.
-Wariatko, martwiłem się.
-Niemożliwe - śmiała się Jula.
Wyszli z wody, Julka posmarowała się kremem do opalania i położyła się na słońcu,zamykając oczy. Grzesiek położył się koło niej i patrzył na Julię, zbliżył się do niej i chciał ją pocałować,lecz ta szybko zerwała się i zmieniła pozycje opalania ,mowiąc:
-Czas na plecy.
Grzesiek znów był zawiedziony,nie rozumiał, dlaczego go odrzuca, dlaczego zgrywa niedostępną??
Po godzinie,zebrali się i wracali do domu :
-Ale szybko to zleciało - odezwał się Grzegorz.
-No...
-To może jutro się też spotkamy,co?
-Mhmm..
Usłyszeli dzwonek telefonu Grzesia.
-Halo? Co..? Jak to? Dobrze, rozumiem..
-Co się stało ?
-Muszę iść..
Pocałował ją w polik w pośpiechu i udał się w stronę domu Igi...
  • awatar Gość: Świetne ;3 Wbijesz ? .
  • awatar You Make Me Crazy: zapraszam na blog o damonie i klausie ^^
  • awatar Gość: Kocham !!!!! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
z auta wyszedł gość w czarnym, eleganckim garniaku , stanął za nimi i wepchnął ich do samochodu.Tam obaj poczuli okropny zapach,przez który stracili przytomność. Trwało to jakiś czas, po pewnym czasie Jula ocknęła się, a gdy rozejrzała się zobaczyła ,że znajdowali się w starej ,rozwalającej się szopie, wokół pełno słomy, siedzieli związani sznurkiem ,oparci o siebie plecami. Grzesiek jeszcze nie otwierał oczu,Julia nie wiedziała co robić. Po kilku minutach Grześ odzyskał przytomność.Gdy Julka to zobaczyła, szybko ,lecz po cichu powiedziała do niego:
-Słuchaj mam pomysł,ale musisz mi pomóc.
-Ok... - jakby zaspanym głosem mówił Grzegorz.
-Wiec tak,po obserwacji stwierdzam ,że sznurek mamy zawiązany na szczęście tylko na rękach,więc spróbujmy go odwiązać.
-Tak! Udało się! - po kilku próbach rzuciła Jula - Grzesiek,dajesz radę?
-No nie mogę..
-Nie poddawaj się..!
Grzegorz próbował do skutku. Nareszcie sznurek się odplątał i byli wolni.
-Ok, więc powoli,ja obczaję czy nikogo nie ma i uciekamy!
-A skąd wiesz, gdzie jesteśmy?
-To się okaże - uśmiechnęła się.
Powoli Jula, a za nią Grześ ruszyli to rozpadających się drzwi drewnianych. Przez szparę zobaczyła ,że koło tej szopy jest dom, a w nim za pewne pilnujący ich, jacyś osiłkowie.
-Nie da rady, z tej strony, na bank nas zobaczą- rzekła Jula.
Postanowiła pójść na tyły szopy. Przez szparkę zobaczyła lasek.
-Dobra, z tej strony jest jakiś lasek, patrz tam wisi kilka desek, przez nie powinniśmy się wydostać.
-Ok, spróbujmy.
Podeszli,a Grzesiek jak najciszej wyrwał deseczki.Mieli spory otwór ,przez który najpierw wyszła Julka, a później Grzegorz. Wstali,otrzepali się i ruszyli przed siebie. Gdy byli już naprawdę daleko od szopy,przystanęli i razem kucnęli pod drzewem.
-Co teraz - zapytała Jula.
-Szczerze mówiąc , nie wiem...
-Czekaj...Słyszysz??
-Nie..
-No wsłuchaj się! No nie słyszysz szumu strumyka??
-Aaa!Faktycznie! To już wiem gdzie jesteśmy.
Podekscytowani,wstali i ruszyli w kierunku strumyka na polanę.Byli na miejscu.
-Pamiętasz?
-Co? - zapytała Julia.
-Tutaj się poznaliśmy.
-To prawda - zaczęła się śmiać - naprawdę nie umiesz pływać??
-Hahaha, śmieszne.. Nie umiem, może mnie nauczysz ,co?
-Jasne, nie ma sprawy,to mi akurat dobrze wychodzi.Ej, dlaczego nas porwano? - smutnym głosem zapytała,zmieniając temat.
-Mam pewne podejrzenia...
-Jakie?
-Nie wiem czy wiesz,ale mój ojciec jest bogatym bisnesman'em, nie odbierz tego tak,że się chwalę,nie jestem z niego dumny,ani nic... Wydaje mi się,że to byli jacyś jego niezadowoleni a przy tym wpływowi klienci.
-Ale czemu porwali ciebie?
-Może chcieli zagrać na uczuciach ojca ,gdyby się dowiedział? - głośno myślał.
-Nic nie rozumiem..
Wolno szli,rozmawiając.
-Byłaś już z kimś w związku? - nagle zapytał Grzesiek.
-Byłam...
-Pewnie nie chcesz o tym gadać?
-No wolałabym nie, ale z jednym chłopakiem "prawie" byłam ,ale okazał się ehh..szkoda gadać, w z drugim byłam, miał na imię Filip,ale..nie żyje..
-Ojej..przepraszam, nie wiedziałem...
-Spokojnie - uśmiechnęła się - a ty?
-Byłem z jedną dziewczyną, ale leciała tylko na moją kasę i ciągle mnie okłamywała, a ja nienawidzę takich dziewczyn..- spojrzał na Julę - ty jesteś inna.
Stanęli naprzeciw siebie i głęboko popatrzyli sobie w oczy. Grzegorz przysuwał już usta do ust Julii,ale ta szybko się odróciła.
-Jesteśmy na miejscu - rzuciła,udając dobry humor.
-Taaak.. - powiedział zawiedziony.
-To ja lecę,pozdrów Igę.
-Ok. Pa!
-Pa!
Julia szła już w stronę bramy domu dziadków,kiedy usłyszała głos Grzegorza:
-A może poszłabyś ze mną jutro nad jezioro?Słyszałem,że jest tam ekstra.
-Jasne, chętnie,o której?
-Przyjdę po ciebie w południe,pasuje ci?
-Taak,super.
Pomachali sobie na pożegnanie i każde poszło w swoją stronę, w duchu niesamowicie ciesząc się z jutrzejszego spotkania,ale Jula w myśli skarciła siebie za to,uważała ,że to nie fair w stosunku do Filipa,przecież nie dawno umarł,a ona już umawia się z innym, to okropne! - myślała.
Nadszedł wieczór, Julia leżała w łóżku,próbując zasnąć,ale nie mogła,ciągle myślała o dzisiejszym dniu ,przede wszystkim o Grzegorzu..
"Przestań!" - znów odczuwała poczucie winy.
-Julia!Julia!Chodź! - ktoś wołał do niej.
Julka przestraszyła się, myślała,że to babcia,więc wstała kierując się do pokoju dziadków,ale nikogo tam nie było, babcia spała w najlepsze,może jakiś sąsiad z dworu- rozmyślała. Wyszła na zewnątrz , a na ławce przed domem zobaczyła...

I jest następna część.Przepraszam ,że tak długo czekałyście,jakoś nie miałam weny ;DD Pozdrawiam Was baardzo i dziękuję z góry, za wszystkie komentarze ;**
 

 

Iga

Igę.
-Aaaa!
Zaczęły piszczeć na swój widok. Iga to koleżanka Julii, którą ostatni raz widziała 6 lat temu! Zakolegowały się , gdy Julka była tu na wakacjach, spotykały się codziennie, w lasku za domem dziadków Julii, gdzie miały swoją "bazę" i bawiły się do późnego wieczora. To było niesamowite uczucie, spotkać po takim upływie czasu, osobę tak bliską sercu Julki.
-Co ty tu robisz - rzuciła się na szyję Igi , Jula.
-Przyszłam od razu, gdy Grzesiek mi opowiedział,że spotkał nad strumykiem jakąś obcą dziewczynę, na początku nie kojarzyłam,ale gdy powiedział, gdzie mieszkasz, zajarzyłam od razu no i jestem! - opowiedziała Iga.
-Wooow! Tyle czasu się nie widziałyśmy!!!
-O taak, trzeba to nadrobić, na długo jesteś?
-2 tygodnie - uśmiechnęła się Jula.
-To na pewno damy radę, ale nie traćmy czasu - obydwie się zaśmiały.
Babcia z boku przyglądała się dziewczynkom z błogą miną, zatracając się we wspomnieniach, jak to kiedyś ona była młoda. Jednak po kilku minutach wróciła na ziemię i zabrała się za przygotowywanie kolacji.
-To może pójdziemy się przejść? - zaproponowała Iga.
-Jasne. Babciu , niedługo wracam - rzuciła Julka w stronę babci i już wychodziły z domu.
Babcia postanowiła nic nie odpowiadać ,wiedziała,że i tak Julka puści to mimo uszu, zajęta koleżanką.
-Opowiadaj co u ciebie? - spytała Julia.
-Hmm.. Dużo , by opowiadać... Zależy co chcesz wiedzieć.
-No np. jak w szkole?
- W szkole... zwyczajnie, oceny dość dobre, mam chłopaka... - zawstydziła się Iga.
-Oooo! No mów, mów - zachęciła ją Julcia.
-Więc ma na imię Tomek, jest w moim wieku, dla mnie najprzystojniejszy na świecie, chodzi do mojej klasy, wcześniej nie zauważałam go, to był zwykły kolega, ale wracaliśmy zawsze razem ze szkoły, fajnie nam się gadało , no i pewnego dnia , w czasie drogi powrotnej ze szkoły , on powiedział,że zaraz wraca i skręcił w polanę leśną, długo nie wracał, więc zaczęłam się martwić , gdy tak stałam zdenerwowana, zauważyłam jak wychodzi z bukietem ślicznych polnych kwiatów, stanął naprzeciw mnie , dał mi te kwiaty, ja kompletnie nie wiedziałam jak się zachować, a on po prostu mnie pocałował, no i od tamtego czasu jesteśmy razem, jestem baaardzo szczęśliwa, ale ja tak o sobie, a ty mów mi szybko, jesteś z kimś??
-Jaaa? Nie... - przypomniała sobie o Filipie, ale nie wiedziała czy mówić o tym Idze, pewnie znów , by się rozkleiła i ehh... - Miałam kogoś,ale ... nie żyję...
-Oh..Przepraszam, nie wiedziałam,przykro mi - przytuliła ją Iga.
-Nie , spoko, ostatnio duuużo działo sie w moim życiu,ale po to jestem właśnie tutaj,chcę pożądnie wypocząć i zapomnieć o tym co spotkało mnie złego..
-Usiądziemy na chwilkę?- Iga wskazała wzgórek , który porastała trawa, tuż koło drogi piaskowej.
-Ahaa.
-Hmm... A może, a może pójdziemy do mnie ,co? - Iga , już knuła plan zapoznania ze sobą Julii i Grześka.
-Jeśli to nie będzie problem,to z miłą chęcią.
W czasie drogi przypominały sobie wspólne wakacje ich zabawy i przeżycia,śmiały się w niebogłosy, nareszcie doszły do domu Igi.
-To niesamowite, Julka! - od progu już przywitała ją mama Igi.
-Dzień dobry!
-Mamo, idziemy do mojego pokoju - zakomunikowała Iga.
Tam, usiadły opierając się o łóżko i gadały, nagle Jula ,poczuła ,iż ciśnie ją na pęcherz i to silnie,zapytała gdzie łazienka i wybiegła czym prędzej. Niestety drzwi od WC były zamknięte. Co za pech! Julka nerwowo zaczęła pukać do drzwi,lecz to było na nic. Wreszcie drzwi się otworzyły ,a Julia zobaczyła w nich.. Grześka! Była w szoku,ale teraz nie to jej było w głowie.
-Eahhh! Dłużej nie można było! - Jula wepchnęła się i zamknęła drzwi.
Następnie będąc w szoku, wróciła do pokoju Igi.
-Możesz mi wytłumaczyć co to ma wszystko znaczyć?? - dopytywała Igi.
-Ale co?
-No co on tu robi?
-Kto??
-No ten cały Grzesiek!?
Iga udawała ,że zupełnie nie wie o co chodzi.
-Nie mówiłam ci,że to mój kuzyn?
-Cooooo??
-No mój kuzyn. Przyjechał do nas na 2 i pół tygodnia.
-I dopiero teraz mi o tym mówisz.
-No , a kiedy miałam ci powiedzieć? Hahha, ok, więc to jest Grzesiek, przyjechał z Warszawy, to mój bliski kuzyn, jak widziałaś, meega przystojniak,jego ojciec jest jakimś znaczącym biznesmenem ,więc z kasą to on problemu niema, a resztę... resztę sama się dowiesz..
-Jak?
-A która jest godzina??
-18.23 - odpowiedziała Jula patrząc na telefon.
-Więc..?
-Shit! Kolacja! Babcia!
-Dokładnie... ja niestety nie mogę cię odprowadzić, muszę zadzwonić do Tomka, a sama nie będziesz wracać, tak więc zaraz poproszę Grzesia,żeby cię odprowadził - uśmiechnęła się Iga.
-Jesteś wcielonym złem!
-Tak.. wiem.
Iga udała się do pokoju Grzesia.
-Grześ, odprowadzisz moją koleżankę do domu, ok?
-A jak daleko ona mieszka? Nie mam czasu..
-Widzę...- Grzesiek grał w jakąś grę.
-Grześ ,proszę cię.
-No dobrze, idę, już idę.
Ubrał buty i dołączył do czekającej już przed domem Julii.
-To pa Juleczko,przyjdę po ciebie jutro - rzuciła na pożegnanie Iga.
-Okay - wysłała jej całusa Jula.
-To idziemy? - spytał Grzegorz.
-Taak..
Oboje byli skrępowani,ale Grzesiek,postanowił to zmienić.
-Na długo przyjechałaś?
-2 tygodnie.
-Ja też. Do babci?
-Taaak..
-Lubisz tu przyjeżdżać?
-Bardzo dawno temu tu byłam,ale zdecydowanie lubię.
-Ja też.
Doszli już do domu babci, gdy nagle podjechał do nich czarny,luksusowy samochód,zatrzymał się i ...
  • awatar Gość: wow! ale świetne, super,odjazdowe!!! dawaj następny! ;**
  • awatar Gość: Łee.. To nie Grześ do niej wpadł.. Aaaale przynajmniej się z nim zobaczyła później :) A co to za samochód? Czyżby nasza gwiazdeczka postanowiła odwiedzić Julię?? Niech ta szuja się trzyma od niej z daleka, po tym, co zrobił Filipowi! Oby to nie on był w tej limuzynie.. A jeśli to jednak on, to Grzesiek już się z nim policzy ;) Fantastyczny rozdział! Nie mogę się doczekać następnego! Dodawaj szybko ;***
  • awatar Aww . ♥: a no, po prostu świetny. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
...ktoś oddalony wołał pomocy ze strumyku.Julka zerwała się z miejsca i biegła czym sił w nogach ,by udzielić temu komuś pomocy.Widziała wystającą rękę,prawie na środku strumyka.Wbiegła do wody, nie zważając na nic. Dobrze umiała pływać, mama nauczyła ją tego w wieku 11 lat,od tamtego czasu doskonaliła się co jakiś czas na basenie. Chwyciła tego kogoś za rękę i płynęła z nim na brzeg,była tak oszołomiona ,że wogóle nie zwróciła uwagi komu pomagała. Gdy wyszła z wody ściągnęła przemokniętą gumkę ,wykonała zamaszysty ruch włosami,żeby trochę je ogarnąć,przypomniała sobie o topiącej się osobie. Odwróciła się i w tym momencie zauważyła gołą klatę zabójczo przystojnego chłopaka o zielono-szarych oczach i ciemnych włosach, zatkało ją. Nie mogła nic z siebie wydusić,patrzyła w niego jak w obrazek,ale nagle przypomniał jej się Filip, kiedy był z nią w szpitalu i tak bardzo się o nią martwił.Swoją drogą z Julką było coraz lepiej,co prawda nie pamiętała kilku faktów ze swojego życia,jednak widać było efekty starań rodziców Julii.
-Wow, słuchaj, naprawdę ci dziękuję. - zaczął chłopak.
-Ymm.. Nie ma za co - uśmiechnęła się.
-Jestem Grzesiek - wyciągnął do niej mokrą rękę.
-Julia - zrobiła to samo.
-Mieszkasz tutaj? - zapytał.
-Nie, nie, jestem tu na wakacje u babci - widząc niewyraźną minę chłopaka dodała - Stanisławy , mieszka koło lasku. Wtedy zobaczyła ,że Grzesiek zakapował.Na wspomnienie o babci ,przypomniało jej się ,że powinna już wracać, babcia będzie się martwić. "O nie, a gdzie Misiek?" myślała. Zaczęła go szukać wśród wysokich traw.
-O tu jesteś - z ulgą powiedziała do Miśka , wzięła leżącą blisko smycz i ruszyła w stronę domu. Będąc w połowie drogi,przypomniało jej ,że nie pożegnała się z nowo poznanym chłopakiem,praktycznie nic o nim nie wiedziała. "Może to tylko jakiś przejezdny?" myślała. Kiedy doszła, babcia strasznie się ucieszyła.
-Gdzie ty się podziewałaś, naleśniki całkiem wystygły,ale za to widzę ,że Misiek wybiegany za wszystkie czasy - uśmiechnęła się.
Julia weszła do domu i włączyła telewizor,zajadając się naleśnikami babci. Jakie szczęście,że dziadkowie mieli kablówkę, swoją drogą to zadziwiające w takiej dziurze? Poszła do swojego tymczasowego pokoju, gdyż usłyszała dźwięk sms,to Nadia - "Co u cb wariatko?" Czytając Julia uśmiechnęła się od ucha do ucha. Odpisała jej "Nudy,ale za to wypoczywam za wszystkie czasy ". Wróciła przed telewizor, kiedy babcia zawołała ją z korytarza.
-Kochanie, jakiś pan do ciebie.
Julka postawiła talerzyk na stole , wstała z kanapy ,a do głowy zaczęły jej przychodzić najgorsze myśli. "Kto tu może mnie odwiedzać,albo mieć do mnie jakąś sprawę, przecież nikt mnie tu nie zna." - myślała. Gdy wyszła zza progu zrobiła niewyobrażalnie wielkie oczy, ponieważ w wejściu zobaczyła...

I jest następny rozdział ;d Co tam u Was?? Pozdrawiam wszystkim!!! <3
  • awatar More Than Friends..: Dlaczego w tej chwili ?! Szybko pisz nowy ! ;p
  • awatar Neverstopdreaming: Boskie ;) :*
  • awatar Gość: Zarąbiste! Mmmm! Nowy przystojniak! :) Ciekawe, czy to czasem nie on odwiedził ją u babci.. Czekam na kolejny, fantastyczny rozdział ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Filip nie żył...
Na tył szpitalu zbiegło się mnóstwo osób, szukających sensacji... Gdy przypadkowo przechodziła tamtędy mama Julii, była w szoku. Nie wiedziała zupełnie co robić. Zadzwoniła do Irenki (matki Filipa).
-Irenka, przyjedź natychmiast do szpitala!
-Coś nie tak z Julką?? - dopytywała.
-Nie... z .. Filipem..
Pani Irenka odłożyła natychmiast słuchawkę i już po 15 min. była na miejscu. Nikt nie powiedział Julce o całej tej sytuacji, a ta czekała na niego z wielką niecierpliwością. W końcu przyszła do niej mama i opowiedziała to co słyszała od pielęgniarki udzielającej pomoc Filipowi. Julka, nie wierzyła w to co słyszy. "To niemożliwe, był jedyną osobą, która dawała mi taką niesamowitą siłę i nadzieję.." myślała.Gdy Julka wyszła ze szpitala , była w znacznie lepszym stanie , był czerwiec, coraz większymi krokami zbliżały się wakacje,na które tak wszyscy czekali. Niestety Julia musiała uporać się z wielkim bólem , towarzyszącym jej na pogrzebie Filipa. To było straszne przeżycie, o którym chciała jak najszybciej zapomnieć. Nadeszły wakacje,pogoda wprost rozpieszczała wypoczywających. Julia postanowiła wyjechać do babci na 2 tygodnie, na wieś ( kompletna cisza, dużo lasów ,jezioro i dwa strumyki ) to była szansa na wyciszenie się i uspokojenie ,a przede wszystkim zapomnienie o Filipie...
-Tylko pamiętaj,nie męcz babci,wiesz ,że ma już swoje lata.. - przypominała jej mama.
-Tak, wiem, mamuś, będzie dobrze -ucałowała mamę na pożegnanie i odjechała. Jula cieszyła się na wizytę u babci, w końcu tak dawno u niej była. Julka poszła się rozpakować i ułożyć rzeczy, nie lubiła bałaganu i w sumie nie wiedziała co dalej robić... Przez okno ujrzała Miśka, psa dzidków. To jest to - pomyślała.
-Babciu, idę na spacer z Miśkiem - rzuciła Jula.
-Ale, zrobiłam naleśniki... to dobrze idź, tylko uważaj na siebie!
Julka już nie słyszała słów babci, wzięła na smycz ucieszonego Miśka i ruszyła z słuchawkami na uszach polną drogą. "Ooo ,może pójdę nad strumyk?" - myślała. Tak też zrobiła,usiadła na mostku i rozkoszowała się ciszą i piękną pogodą, Misiek był w niebie ,biegał,cieszył się... Julii z oczu poleciały łzy.. Tak bardzo brakowało jej Filipa...Ściągnęła słuchawki ,gdyż z dala usłyszała straszny krzyk,obróciła się i nawet wcześniej nie widziała,że ktoś...

Tak, nareszcie, jest koleny rozdział,dzięki za tak wiele komentarzy ;dd Kocham was!! <3
  • awatar Gość: Och, jak zwykle ja za późno się skapnę, że jest rozdział (czy ktoś mnie poinformował, hahahahahah ;D). Ale rozdział świetny, chociaż smutny i taki dołujący... Jaka szkoda, że Filip nie żyje... No i biedna Julka . I ciekawe, co dalej, bo jak zawsze zakończyłaś w takim momencie ;*
  • awatar Gość: Rozdział jest fantastyczny! Genialnie piszesz ;** A ja nadal nie mogę się pogodzić z tym, że on umarł... Dlaczego?! I czemu kończysz w takim momencie?!?! Oj uważaj, bo jak szybko nie dodasz następnego, to w nocy przyjdą po cb ślimaki xD Czekam niecierpliwie ;**
  • awatar martynaa?: świetne , ale czemu on musiał umrzeć ;c to takie smutne ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Marcin.
-Jula! - krzyknął bezradnie rozkładając ręce. - Kotuniu ,co się stało?
-A ten to kto? - zwróciła się Julia do Filipa.
-To.. właściwie nie wiadomo kto to, niezidentyfikowany przypadek - zaśmiał się. Marcin szyderczo podrobił jego uśmiech.
-Maleńka, pamiętasz jak byliśmy razem? - zaczął Marcin.
-Byliśmy? Czyżbyś użył czasu przeszłego? Skoro tak, to chyba nie mamy ze sobą już nic wspólnego,prawda? - stwierdziła Jula.
-Ależ nie, nieprawda... Ja dalej Cię kocham!
-No,ale ja cb nie, idź sobie nieznany mi człowieku, nie mam ani sił,ani ochoty użerać się z tb... - spławiła go Julka.
Smutny Marcin, odwrócił się i już szedł w stronę drzwi , kiedy do Filipa ostentacyjnie pokazał środkowy palec. Filip niespecjalnie się tym przejął , znając poziom inteligencji Marcina.
Filip niestety musiał opuścić po pewnym czasie Julę, gdyż została ona zabrana na kontrolne badania. Kiedy pielęgniarka odwoziła ją do sali, zauważyła dodatkowe łóżko koło swojego, a w nim śliczną blondynkę gdzieś w jej wieku, o pięknie świecących piwnych oczach. Dziwnie spojrzała się na Julkę, wtedy pomyślała,że dziewczynka ta jest niesympatyczna,ale okazało się zupełnie co innego. Gdy Jula ułożyła się już wygodnie w łóżku, dziewczyna rozpoczęła rozmowę:
-Hej - cudownie się uśmiechnęła.
-Hej.
-Jestem Marzena - podała rękę ,przedstawiając się.
-Ja się nazywam Julia - odwzajemniła gest.
-Ile masz lat?
-15, a ty?
-Też.
-Mogę wiedzieć, z jakiego powodu się tu znajdujesz?
-Spadłam z wysokich schodów i lekarze podejrzewają u mnie amnezję, na dodatek dziwną, bo nie pamiętam wydarzeń po 6 klasie szkoły podstawowej. A ty?
-U mnie też jest podejrzewana amnezja, niestety obejmująca większy zakres czasu, podobno miałam wypadek, ale ja tego nie pamiętam.. - razem zaczęły się śmiać.
-Jesteś stąd Marzena?
-Od niedawna tak,ale wcześniej mieszkałam gdzie indziej, tutaj mieszka moja babcia , przeprowadziliśmy się tu niedawno z tatą.. bo zmarła moja mama.. - okropnie posmutniała. Julce zrobiło się naprawdę przykro.
-Niezmiernie mi przykro... -
-Nie, no , ok - próbowała się uśmiechnąć. Nagle do sali wszedł ponownie Marcin. Kiedy Marzena go zobaczyła od razu poprawiła włosy i wyprostowała się, krzykła:
-Marcin z programu "Super talent"!!!
Marcin nie krył zdziwienia,ale szybko mu się to spodobało, rozłożył ręce i mówił:
-Taaak, to ja.
Julka przypatrywała się tej sytuacji. Jednak Marcin szybko olał Marzenę i zwrócił się do Julii:
-Ej, no co ty, mnie nie pamiętasz?
-Sory,ale nie.
-To ja, no Marcin, nie zgrywaj się ,misiek- chciał ją pocałować,ale ta brutalnie go odrzuciła od siebie. Marcin był wściekły, uważał ,że to wina Filipa , który namieszał jej w głowie. Mocno poddenerwowany wyszedł, trzaskając drzwiami. Postanowił ,iż zaczeka sobie na niego przed szpitalem. Usiadł na ławce, schowanej za krzakami, to mu odpowiadało. Kiedy zauważył Filipa chwycił go za kark i prowadził siłą w tył szpitala. Filip bronił się jak mógł, niestety był słabszy... Marcin zaczął go kopać, okładać pięściami.. Filip leżący na bruku , kulił się z bólu, Marcin gadał coś pod nosem "kocham ją, jak na razie i nie lubię jak mi się przeszkadza" itp. Filip odleciał, był już w innym świecie, gdy Marcin zakończył wyżywać się na chłopaku, odszedł szyderczo ,śmiejąc się w niebogłosy. Filip cały czas leżał w niezmienionej pozycji, wreszcie zauważyła go pielęgniarka, która wyszła na przerwę,od razu podbiegła,próbowała go reanimować, pomóc w jakikolwiek sposób,ale było już za późno...

Wreszcie się zebrałam i napisałam Proszę o komki hahaa ;dd Kochani ,życzę wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚĆLIWEGO NOWEGO ROKU! **
  • awatar Aww . ♥: uwielbiam twoje opowiadania. *-* dodawaj częściej. :<
  • awatar Gość: Świetnee*.* Proszę o więcej :D
  • awatar Gość: OMG o.O Jak Marcin mógł to zrobić?! Nie no, nie wierzę... Bardzo smutna końcówka, ale i tak rozdział fantastyczny ;** Dodawaj szybko następny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
-Halo! Nic ci nie jest, dziewczynko - gdzieś jakby zza światów słyszała głos Julka. Leżała na środku pasów.Wokół niej zebrała się grupka ludzi, bezczelnie szepcząc zamiast pomóc, tylko jedna pani wykazała się mądrością.
-Niech ktoś zadzwoni po karetkę! - wydała rozkaz. Natychmiast jakiś pan oderwany od rozmów wykonał polecenie.Julia była nieprzytomna. Po dobrych 20 minutach przyjechała karetka. Zabrali ją do szpitala. Rodzina na razie nic nie wiedziała. Dopiero w szpitalu , jedna z pielęgniarek zajęła się tą kwestią.Było ok.3 nad ranem , gdy mama Julki zerwała się, by odebrać telefon.
-Dzień dobry , czy mam przyjemność z Małgorzatą Miszkiewicz? - usłyszała w słuchawce.
-Tak - zaspanym głosem odpowiedziała mama.
-Proszę przyjechać do szpitala (tu podała adres) , pani córka leży u nas i jest w ciężkim stanie.
Jej oczy w niesamowitym tempie zaszkliły się,ugięły się pod nią nogi i jak zwykle w tak strasznych sytuacjach paliło ją w klatce piersiowej.
-Proszę pani, to pomyłka - zdenerwowana powiedziała.
-Nie , przykro mi,ale to nie pomyłka, proszę , aby Julia nie czekała na panią zbyt długo. - odparła pielęgniarka i odłożyła słuchawkę. Matka była załamana, ale to nie był czas na płacz i rozmyślanie.
-Kochanie, obudź się,natychmiast jedziemy do szpitala!! - nerwowo szturchała męża. Filip obudzony nocną rozmową przez telefon, przyczłapał się do ich sypialni i zapytał czy wszystko ok? Mama zaczęła płakać, ukryła twarz w dłoniach i cicho mówiła:
- Julka jest w szpitalu...
-Coo??? - nie mógł uwierzyć.
Po 15 min. rodzice i Filip ,który nie chciał nawet słyszeć ,że nie pojedzie byli na miejscu. Matka wpadła przyspieszonym krokiem do recepcji, dowiedziała się gdzie leży Julia i natychmiast się tam udała. Filip i tata pozostali w poczekalni. Chciała już wejść do sali,ale zatrzymał ją wychodzący właśnie lekarz.
-Hola, hola, a gdzie to się pani wybiera?- pytał mężczyzna.
-Proszę mnie wpuścić do córki - krzyczała.
-Na razie zapraszam do mojego gabinetu, porozmawiamy na spokojnie, a później pomyślimy o odwiedzinach, bo jak się domyślam, jest pani rodzicielką Julki?
-Taaak...
Poszli do gabinetu, spoczęli w krzesłach i matka nerwowo zaczęła rozmowę:
-Panie doktorze, co się stało? Ja nic nie rozumiem - z nerwów strasznie mocno ściskała torebkę.
-Ja rozumiem pani nerwy,ale jednak proszę o spokój. Julka została potrącona przez samochód, jednak miała bardzo duże szczęście , na razie wiemy,że ma połamaną lewą nogę i podejrzewamy niewielki uraz głowy,ale niestety mogą wystąpić jego skutki...
-Jezu...
-Zrobimy wszystko co w naszej mocy , by jej pomóc, proszę mi wierzyć.
-Mogę do niej pójść, czy ona w ogóle jest przytomna ??
-Tak, teraz jest przytomna, może pani do niej iść, ale dosłownie na kilka minut, ona nie może się przemęczać.
Mama natychmiast udała się do wskazanej sali. Delikatnie otworzyła drzwi. Julia leżała patrząc daleko w szpitalny obraz przez okno.
-Kochanie... - ucieszyła się mama, podeszła do niej i pogłaskała jej policzek. Julia odrzuciła agresywnie jej rękę.
-Kto pani jest? - dziwnie na mamę spojrzała.
-Maleńka nie udawaj.
-Yyy.. fajnie było by wiedzieć, kim pani jest i co pani tu robi??
-Słoneczko, to ja , twoja mama...
Julia tępo na nią patrzyła. "To nie może być prawda..." coś podejrzewała matka. W tym momencie wszedł doktor.
-Proszę pana, proszę zabrać tą kobietę, przychodzi tu i gada głupoty ,że jest moją mamą - krzykła dziewczyna.
-Bo tak jest - odparł lekarz. - Och... obawiam się ,że nasza Juleczka.... ma amnezję... Ale tylko proszę się nie denerwować - dotknął zrozpaczonej kobiety.Ta odwróciła się i wybiegła jak najszybciej do poczekalni gdzie czekał na nią mąż i Filip.
- I co ?? - zdenerwowany pytał Filip.
-Sam idź i się przekonaj - płacząc odpowiedziała.
-Idź, a zajmę się mamą - powiedział tata.
Filip wykonał pierwszy krok,ale strasznie się bał, nabrał wątpliwości, nie wiedział co myśleć, co jej powie?? Cicho wszedł do sali.
-O nie, znowu jakiś oszołom tu przyszedł, panie doktorze, proszę powiedzieć pielęgniarkom ,aby wpuszczały tylko rodzinę.- zażądała Julka.
Filip uklękł przed nią, koło łóżka, złapał za jej dłoń i szeptał:
-To ja Filip, kocham cię rybka... pocałował ją w czoło. - Nie martw się damy radę, otarł dłoń ukochanej o swój policzek.
-A mogę wiedzieć kim pan jest- dopytywał się lekarz.
W zasadzie nie wiedział co odpowiedzieć..
-Chłopakiem - odpowiedział.
Julia szeroko otworzyła usta.
-A więc Julko to twój chłopak - zakomunikował doktor - Zostawię Was samych.
-Co się dzieje, dlaczego tak do mnie powiedziałaś?
-Bo może zwyczajnie nie wiem kim ty jesteś?
-No Filip, twój chłopak.
-Sory,ale ja nic nie pamiętam... -zmartwiła się Julia.
-O nie... to niemożliwe, co się wogóle stało, miałaś wypadek??
-Mnie o to pytasz, nie mam bladego pojęcia - rozłożyła ręce.
-Fu** - na całą salę krzyknął.
- Naprawdę jesteś moim chłopakiem??
-Tak, oczywiście, chwycił jej twarz w dłonie i zaczął ją całować we wszystkie możliwe miejsca. - Będę przy tobie ,aż sobie przypomnisz , kocham cię - teraz pocałunek skierował centralnie w usta. Julii było miło,ale za cholerę nie pamiętała go.
Chciała już powiedzieć,że to piękny gest z jego strony, ale do sali nagle ostro otworzyły się drzwi i wszedł...


Króciutkie dziś, mam nadzieję,że się wam spodoba, komentujcie, a ja się odwdzięczę, do zoba ;*** Dziękuję ZAP ;**
  • awatar Gość: Smutny, nie spodziewałam się wypadku, ale fajne :D
  • awatar Gość: Cudny rozdział, taki... hm. straszny, to przede wszystkim! I miejmy nadzieję, że amnezja Julki jest tylko tymczasowa.. ;*
  • awatar More Than Friends..: Świetne, kiedy kolejny rozdział ? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
-niestety, wyprowadzamy się.
Julce zrobiło się słabo, musiała natychmiast napić się wody mineralnej.
-Dokąd? - pytała zszokowana.
-Otrzymałem pracę w ... Warszawie - wreszcie wyrzucił to z siebie ojciec.
-Cooo? - Julka nie wytrzymała. Trzasnęła drzwiami i czym prędzej udała się do pokoju. Skulona w pół leżała na swoim łóżku. Po kilku minutach usłyszała pukanie. Ktoś nie czekając na jej zgodę , po prostu wszedł. To był Filip. Nie mówił nic, położył się koło niej w tej samej pozycji i mocno przytulił.
-Będzie dobrze... -zaczął temat przeprowadzki.
-Nie, właśnie ,że nie będzie.. - Julka obróciła się do niego, tak ,że leżeli twarzą w twarz, wprost nie mogła napatrzeć się w jego piękne oczy.
-Chodzi o to,że tu miałam jakąś stabilizację, przyjaciół, szkołę, dom, a tam nic nie będę miała...oprócz ciebie- dodała po chwili.
Ponieważ Filip i jego mama u nich mieszkali i nie mieli się gdzie podziać, tzn. nie znaleźli jeszcze żadnego mieszkania, musieli się wyprowadzić wraz z nimi, istniała też szansa,że może znajdą coś właśnie w Warszawie , po za tym mama Filipa liczyła na znalezienie jakiejś pracy, bo nie byli w najlepszej sytuacji finansowej, po prostu nie mieli innego wyjścia, ale dla Julii to było jedyne pocieszenie.
-Ja będę z tb i pamiętaj ,że baardzo cię kocham - odważył się na pierwsze "kocham" Filip. Po czym wstał i wyszedł. Julka miała mętlik w głowie. Nie wiedziała jeszcze praktycznie nic, gdzie będę mieszkać, kiedy się wyprowadzają, do jakiej szkoły pójdzie,ale najzwyczajniej w świecie się bała.. Nie wiedzieć kiedy zasnęła. Kiedy po godzinie, obudziła ją mama, gdyż spanie w dzień nie służyło Julii, pomyślała,że musi obgadać to z Nadią. Zadzwoniła do niej, ale niestety miała wyłączony telefon, wysłała jej sms, że koniecznie muszą się spotkać i czekała na odp., niestety nie doczekała się... Postanowiła odrobić lekcje i pouczyć się trochę, by choć na chwilę nie myśleć o Warszawie. Nawet nic nie wiedziała o tym mieście,zresztą co miała wiedzieć, do czego jej to potrzebne, ona nie chce wyjeżdżać - powtarzała w myślach. W tym momencie wpadł jej do głowy pomysł. Wstała i szybko udała się do pokoju chłopaka. Otworzyła cicho drzwi i od razy przeszła do rzeczy.
-Słuchaj, uciekamy.
-Coo? Julka ,co ty wygadujesz?
-No ,uciekamy z domu, co nas tu trzyma? A tym sposobem unikniemy wyprowadzki, sami sobie poradzimy.
-Julka, nie gadaj bzdur, co to za pomysł wogóle?
-Dobrze, skoro ty nie chcesz, zresztą , wszyscy jesteście tacy sami! -wydarła się.
-Przestań, Julka, uspokój się. - próbował ją przytulić,ale ona zdążyła odepchnąć go i ostentacyjnie wyjść. Postanowiła,że skoro Filip nie chce z nią zrealizować jej planu, sama wprowadzi go w życie...
Wieczorem jeszcze sprawdziła telefon , tak czekała na sms od Nadii,a tu nic.. Wzięła swoją najpakowniejszą torbę, spakowała kilka rzeczy, bieliznę, jedną książkę, oszczęśności , telefon i tymczasowy dowód osobisty. Była 2 w nocy,z lodówki wzięła trochę przysmaków, wyszła z domu, zakluczyła dom, a klucze schowała głęboko do kurtki. Płakała ,bo co miała innego robić. Teraz zaczynała żałować swojej decyzji, "może niepotrzebnie się tak buntuję, gdzie ja teraz pójdę, ale z drugiej strony nie mogę się już wrócić" - kiedy tak zamyślona , nie zwracająca uwagę na to co się dzieje wkoło, na środku przejścia dla pieszych, usłyszała zbliżający się szum, kiedy podniosła głowę w kierunku hałasu, coś ją oślepiło i...
  • awatar Just give a reason .: uwielbiam twojego bloga. masz talent ; )
  • awatar Gość: O jeny, przepraszam że tak długo nie wchodziłam! Nie mam nic na swoją obronę! ;* taaak, jestem beznadziejna, w przeciwieństwie do tego rozdziału! Jedno wielkie WOW! I ciekawe co dalej z Julką... No i jak zawsze musisz kończyć w takim momencie!!! hahaha ;D
  • awatar Your life my life .†.: ..Prosze głosuj na mnie na tym blogu .. sandras.pinger.pl/ mój nr 4 .. Bardzo mi na tym zależy ..; * Odwdzięcze się ..;) a i rozgłoś też to u swoich znajomych ..<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
cieknącą z nosa Filipa krew...
-Mamo! - Julka natychmiast widząc zaistniałą sytuację wydarła się na cały dom. - Chodź tu na tychmiast!
Mama leniwie wstając od stołu w kuchni , jeszcze odwracając głowę do Irenki szeptała jej o czymś, Dopiero gdy zobaczyła leżących dwóch chłopaków pod drzwiami.
-O Matko Boska Częstochowska! - łapiąc się za głowę wypowiedziała.
Po chwili opatrzyła obydwóch i zdenerwowana wyprosiła z domu Marcina, a Julię poprosiła na stronę.
-Julia ,co to ma wszystko znaczyć??
-Mamo, nie teraz.. - rzuciła Julka.
Postanowiła,że sentymenty powinna odłożyć na bok i Filipowi należą się przeprosiny i wytłumaczenie tego zdarzenia.Cicho zapukała do jego tymczasowych drzwi pokoju.
-Taak? - usłyszała szept Filipa.
Weszła do pokoju, strasznie zdenerwowana...
-Słuchaj, chciałam się strasznie przeprosić, nie myślałam...
Filip nie pozwolił jej skończyć. Dotknął palcem jej ust, dając do zrozumienia,że ma już nic nie mówić.
-Usiądź - wskazał jej miejsce obok niego na łóżku, poklepując pięknie ułożoną kołdrę.
"Uuu, ale łaskawy, mogę usiąść w moim własnym domu, wow!" myślała Julka.
-To Tobie przede wszystkim należą się przeprosiny, za tą sytuację na przejściu dla pieszych, wtedy byłem strasznie zły, przygnębiony i .. rozstrzęsiony.
Julia uważnie słuchała.
-Bo widzisz, w tym dniu , kiedy cię szturchnąłem, dowiedziałem się ,że mój tata nie żyje. Wracałem właśnie ze szpitala. Ojciec był biznesman'em . Bardzo dobrze nam się żyło. Miałem wszystko co zapragnąłem. Posiadaliśmy wille na południu Włoch , do której jeździliśmy co wakacje,ale okazało się ,że tata popadł w bardzo duże długi , a ,że miewał problemy z sercem dostał zawał i zmarł.
Julia słuchała z przejęciem jego historii i w jednym momencie wybaczyła mu wszystko, a właściwie, tylko jedną sytuację. Rozpłakała się, była na siebie zła,bo nigdy nie potrafiła utrzymać na wodzy swojej wrażliwości.
-Tak mi przykro - powiedziała.
-Nie płacz... - swoją delikatną dłonią wytarł łzy płynące po jej policzku, spojrzał w jej jasno-niebieskie oczy, zbliżył się do niej i pocałował. Po kilku minutach, Julia zupełnie nie rozumiejąca co się właśnie stało, zapytała go:
-Czy to z tego powodu , byłeś taki szorstki dla wszystkich, a w szczególności dla mnie??
-Tak... Nadal nie mogę pogodzić się z śmiercią taty...
-Będzie dobrze - dodała Julia, wstała i wyszła z pokoju.
Nie wiedziała co miała o tym myśleć, ten pocałunek był bardzo miły, ale czy nie było to jedynie pocieszenie dla Filipa???
Filip w tym samym momencie myślał,że bardzo pomylił się co do współlokatorki, wiedział już ,że Julka to wspaniała dziewczyna, w której tak bardzo się zakochał, od pierwszego wejrzenia.
W poniedziałek w szkole, pojawiła się z Filipem, ponieważ chłopak musiał chodzić do szkoły, a że mieszkał u Julki, więc został zapisany do tej samej szkoły.Z jednej strony dziewczyna cieszyła się, bo Filip wszędzie chodził z nią, a że był baaaaaardzo przystojny , wszyscy myśleli ,że to jej chłopak. Po przerwie obiadowej, wychodząc razem ze stołówki natknęli się na Marcina, oczywiście licznie otoczonego przez pseudo fanki...
-O! Nowy chłoptaś??? - zapytał "gwiazdor"
Filip natychmiast chwycił ją za rękę, pocałował w policzek i dodał:
-Tak, a co??
Nie czekają na odpowiedź , ruszyli , dalej trzymając się za dłoń, Julia była przeszczęśliwa. Wiedziała,że teraz wszyscy będą na jej temat plotkować, ale miała to głęboko gdzieś.
Wieczorem, w domu, gdy zasiedli wszyscy do kolacji, tata Julki obwieścił,że ma ważną wiadomość.
Julka po wysłuchaniu komunikatu, wypluła całą herbatę na siedzącego na przeciw Filipa.
-Że co??? - skrzeczała
-Chodzi o to,iż niestety...


Julka


Filip


Marcin



Wow! Mam już 105 odwiedzin! Dziękuję Wam, a w szczególności AGU,ZOU, OLI,ANI I PAULISI <3 KOCHANE MOJE, DZIĘKUJĘ ,ŻE JESTEŚCIE !!! Dziękuję również neverstopdreaming, za wsparcie
  • awatar Gość: Świetne i w ogóle cudooowny blog :D
  • awatar Gość: Boski, ale ty masz talent, Karsik <3 I śliczna ta Julka i chłopacy też ładni (w szczególności Filip ;D) Super super ;***
  • awatar Neverstopdreaming: uu super .! ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

karolas33
 
pysiak23
 


Nie ważne jak jest daleko, liczy się uczucie, wierzę ,że przetrwacie i wszystko będzie ok <3
  • awatar Neverstopdreaming: Ja też dziękuje ;**** fajne zdjęcie ;*od razu się uśmiechnęłam jak to zobaczyłam :***<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

pysiak23
 
karolas33
 
  • awatar Neverstopdreaming: @Karolasek: polecam się na przyszłość ;**
  • awatar Karolasek: Neverstopdreaming jesteś taaaaaka kochana, dziękuję Ci , od razu mi się lepiej zrobiło ;*****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Marcina...
Pospiesznie zamknęła drzwi , odwróciła się plecami i klękła, jednocześnie wydarła się:
-Wynoś się , nie chcę Cię więcej widzieć, zapomnij o wszystkim!
-Ale o co ci chodzi???? - dopytywał Marcin.
-Nie ważne, ta wiedza nie jest Ci do niczego potrzebna... - odparła Julka
-Pozwól mi wytłumaczyć, choć nawet nie wiem co..? Daj mi szansę, porozmawiajmy jak ludzie - prosił.
-Nie.. - szorstko odpowiedziała Julia. - Po prostu idź sobie i życzę ci powodzenia w programie.
-Nie mogę odejść,bo.. bo...
-Bo co??
-Bo .... bo Cię kocham! - krzyknął.
Julii po policzku spłynęła łza,była w szoku, tylko czy była to łza szczęścia, czy smutku,że nie może być z kimś takim? Sama nie wiedziała..
-Przykro mi,ale najlepiej,żebyśmy o sobie wzajemnie zapomnieli... - wyszeptała.
-Ja na pewno nie zapomnę. - odparł Marcin i odszedł.
Julka po całym tym zdarzeniu, zadzwoniła do Nadii, spotkanie z nią zawsze było dla niej odskocznią, pozytywnym akcentem jej życia. Umówiły się na 15.
"o mama wróciła z zakupów" spostrzegła Jula.
-Mamo o 15 idę do Nadii, ok?? - powiadomiła ją.
-Dobrze kochanie, ale będziesz miała dosłownie godzinę, bo dzwoniła do mnie ta koleżanka i ona poprosiła ,żebym po nią przyszła z kimś, gdyż ma dużo walizek, teraz mieszka w hotelu,niestety bardzo kosztownym, więc wyjdziemy po nią , ok?? - znów zaplątała się słownie mama.
-No ok - zgodziła się Julka

U NADII:
-Hej!
-Hej!
Przytuliły się.
-Tęskniłam... - powiedziała Julia.
-A ja nie -jak zwykle zażartowała Nadia
-Głuptasie, musisz mi pomóc - zrobiła błagalną minę.
-No mów, a propo czemu uciekłaś w piątek ze szkoły??
-Eh... może od początku. Pamiętasz jak zadzwoniłaś i powiedziałaś ,że Marcin jest w tv, wygląda na to ,że uczestniczy w jakimś talent show,a dzień wcześniej ze mną pisał, wiesz jak się poczułam? Jak jakaś dzi** co się nią można bawić! Kurdę, co o sobie wyobrażał,że stanie się wielką gwiazdą i ,że może mieć każdą laskę???
-Ale czop... Słuchaj, nie przejmuj się nim, faceci są tacy, a nie inni i nic na to nie poradzisz, sądzę,że w tej sytuacji powinnaś o nim zapomnieć. - poradziła jej Nadia.
-Taak.. Masz rację. Kurdę! Która godzina?? - zapytała Jula
-15.47.
-Dobra maleńka,będę leciała, jakaś babka - koleżanka mamy się do nas na jakiś czas wprowadza i musimy po nią wyjść do hotelu,ale co tam przemęczę się jakoś
-No ok, to widzimy się w poniedziałek w szkole , papa
-Paaaa
Na pożegnanie znów się przytuliły.
Po 5 minutach była już w domu, gdyż od jej domu do Nadii, było dosłownie parę kroków.
-No jesteś nareszcie! - ucieszyła się mama.
-To idziemy?
-Taaaak.
Zamknęły dom, wsiadły w samochód i pojechały.
Zaparkowały przed hotelem.Wysiadły z auta i z niecierpliwośią usiadły na ławce.
Do Julii właśnie zadzwonił Marcin.
-Mamo, zaraz przyjdę, muszę odebrać.
-Ok.
Odeszła na bok.
-Czego chcesz??
-Wyjaśnienia.
-Ale ja nie mam ci co wyjaśniać!
-Jak to? Nawet nie wiem z jakiego powodu jesteś zła!
Darli się do siebie wzajemnie przez telefon.
-Posłuchaj, powiem to wolno i wyraźnie, daj mi spokój, możesz sobie znaleźć inną naiwną.
Ostentacyjnie się rozłączyła.
Zamyślona i przeglądająca coś jeszcze w komórce, wróciła do samochodu. Nagle stanęła jak wryta. Zobaczyła niewychowanego buca, który sprawił,że lewy bark nadal ją boli.Zwróciła się do mamy:
-A ten to kto i co tu robi???
-O! Irenka! - w tym momencie mama wybiegła do zawalonej walizkami wysokiej kobiety, o niesamowicie prostych rudych włosach.Zaczęły się witać i ściskać. Julka postanowiła zapytać tego niekulturalnego idiotę, o co w tym wszystkim chodzi.
-Ej ty, czemu pakujesz swoje walizki do naszego samochodu? O co tu chodzi??
-Znamy się?? - z krzywą miną odpowiedział chłopak.
-Nie musisz kolejny raz udowadniać,że nie masz kultury i jesteś niewychowany, już się o tym przekonałam.
-Nie interesuję mnie twoja opinia. - znów szorstko odparł.
-Posłuchaj mnie, albo mi powiesz co to wszystko ma znaczyć , albo zabieraj manatki i zmykaj do noclegowni. - nie na żarty wkurzyła się Julka.
-Grozisz mi?
-Tak, to jest jawna groźba.
-Nie byłem chętny do podjęcia tej decyzji, a teraz nie chcę mi się jeszcze bardziej u was mieszkać.
-Cooooooooooooo??? - ze zdziwienia ,aż otworzyła buzię. - Mamoooo! - odwróciła się ,złapała ją za ramię i na boku szeptem mówiła:
-Mamo, ja nie będę z tym idiotą mieszkać pod jednym dachem, co to ma w ogóle znaczyć??
-Kochanie porozmawiamy w domu, na razie bądź dla niego miła.
-Hahahahaa! - zaczęła się śmiać.
Kiedy była już w domu. Okazało się ,że idiota noszący imię Filip, będzie mieszkał w pokoju tuż obok jej pokoju.
Julia myślała,że eksploduje , czuła się tak niekomfortowo,że wolała już spać w noclegowni, którą groziła Filipowi.
Usłyszała dzwonek do drzwi. Zagadane mama i pani Irenka piły kawę i plotkowały, podobno nie widziały się 19 lat...
Filip ją wyprzedził, otworzył drzwi, a ona przez Filipowe ramię zobaczyła Marcina. Była w szoku. Cała ta sytuacja dziwnie wyglądała, tak jakby chłopak, który otworzył Marcinowi był jej chłopakiem.
Po chwili zobaczyła wkurzoną minę Marcina i szerokie zamachnięcie jego ręki, potem będąc w szoku, widziała tylko...
  • awatar Gość: Wowww, ale super! Ty to umiesz trzymać w napięciu, kochanie <3 Bd dalej czytać. przepraszam za nie wchodzenie ;*
  • awatar ciasteczkowy_potwór<3: świetny rodział kochana.♥
  • awatar Gość: @Pauli$: *nowy ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
-Jezu, jaka byłam głupia... - To jedyne słowa, które była w stanie wydusić do Marcina. Oderwała wzrok od jego pięknie lśniących, oceaniczno niebieskich oczu i zbiegła po schodach w kierunku wyjścia. Znów się rozpłaka... "idiotko nie płacz" - myślała, ale nie mogła powstrzymać łez. Była w pełni świadomo ,że niestety urządza sobie w tym momencie wagary,ale miała wszystkiego serdecznie dość - Marcina, ludzi ze szkoły plotkujących teraz zapewne na jej temat, wszystkiego!!! Chciała na chwilę zapomnieć o istniejącym świecie,na którym nie tak łatwo cieszyć się każdym dniem ,o czym mówią wszystkie gazety i strony internetowe ,"jedna wielka ściema" myślała pogrążona w smutku Julia. Kiedy przechodziła na pasach , kątem oka zauważając niesamowicie zakorkowane miasto, poczuła ból barka.
-Ałaa! - krzykła Julia
-Sory! - rzucił tylko nieznajomy i poszedł dalej.
Julce puściły nerwy.
-Ty niewychowany bucu, jak chodził, płaskostopię masz, kultury głupcze!!! - darła się do obcego chłopaka, zauważając jego ładny strój - czarno-czerwoną koszulę w kratkę, czarne jeansy podchodzące pod rurki i czarne buty adidasa. Obcy jednak kompletnie nie zwrócił uwagi na poszkodowaną przez niego dziewczynę.
-Co za debil! - jeszcze wyładowywała emocje Julka,ale już ciszej. Ta sytuacja odrobinkę jej pomogła,przynajmniej mogła się wykrzyczeć
-A co ty tak wcześnie w domu?? - Już słychała dobiegające z kuchni pytanie mamy. Oho, wiedziała,że czeka ją mamine przesłuchanie, nienawidziła tego, tych bezsensownych pytań, ok, wiedziała,że mama się o nią troszczy,ale po prostu nie miała najmniejszej ochoty nikomu się tłumaczyć, a nawet nie chciało jej się wogóle wypowiadać jakichkolwiek słów.
-Zwolniłam się, bo brzuch mnie rozbolał. - chciała już iść do pokoju,ale to był początek nieustających pytań.
-Jak to Cię rozbolał, od czego??
-Nie wiem, mamo..
-A może ty masz gorączkę, co? Kładź mi się natychmiast do łóżka, zaraz przyjdę z termometrem i gorącą herbata, ale na razie muszę jeszcze odkurzyć i pozmywać, ale już zaraz, przyjde, tylko jeszcze.
Rodzicielka zaplątała się słownie, a Julka nie wytrzymała, zrobiła się cała czerwona na twarzy, nabrała powietrza i wybuchła:
-Nie! Nie chcę, po prostu chcę się położyć i odpocząć, nie potrzebuję ani termometru, ani herbaty, proszę jedynie o wyrozumiałość, czy to tak wiele???
Nie czekała na odpowiedź,ale wiedziała,że mama będzie okropnie zła.
Rzuciła wszystko w kąt koło biurka w swoim pokoju i położyła się na jej ukochanym łóżku,zapikała przy jej ramieniu komórka.Sms od Marcina... "Matko! 21 połączeń nieodebranych..,do diabła z tobą" myślała. Nie minęło dużo czasu, kiedy usłyszała delikatne pukanie. Mama weszła bez wcześniejszego potwierdzenia.
-Kochanie ,przepraszam,że Ci przeszkadza, muszę wyjść na miasto zrobić zakupy, a niedługo ktoś może nas odwiedzić,bo widzisz nie mówiła o tym, jakoś nie było czasu... Nasz dom jest bardzo duży, nie pożytkujemy większości pokoi, a moja bliska koleżanka przeprowadza się właśnie do Warszawy i na razie nie ma się gdzie podziać, więc zamieszka jakiś czas u nas, ok??
"Spoko, jakaś babka.. na trochę...przetrwam.." myślała.
-No dobrze, ona niedługo powinna się już zjawić, więc czuwaj , kocham cię bardzo słoneczko
-Mamo!
-Tak?
-Przepraszam, naprawdę, miałam strasznie ciężki dzień i jakoś tak... Przepraszam. - wstała i z całych sił uściskała mamę.
-Nieszkodzi, wiem jaki jest czas dorastania.
Lekko się uśmiechnęła i po ok.10 min. już jej nie było.
Julka włączyła telewizor, na MTV akurat leciał jej serial "Awkward". Przestała na moment myśleć o Marcinie i całej tej sytuacji, stopniowo,coraz bardziej poprawiał jej się humor.Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Uświadomiła sobie,że to pewnie ta koleżanka mamy. Przekręciła zamek,otworzyła drzwi i zamarła,bo zobaczyła...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Jej oczy się zaszkliły , uroniła dwie łzy,gdyż zobaczyła chłopaka , w którym niestety naiwnie się zakochała... Marcin... Tak, Marcin śpiewał w programie "Super talent" - jakby przez ekran telewizora do niej wyśpiewywał prawie szeptem tekst piosenki "the dimples in your back at the bottom of your spine
but I'll love them endlessly ". Nie mogła uwierzyć.Jak najszybciej wyłączyła telewizor i pobiegła do swojego pokoju,zamknęła drzwi ,skulona leżała , myśląc o całej tej sytuacji. Wiedziała,że była naiwna "myślałam,że super ciacho zainteresowałoby się mną? super szarą myszką? chciałam być wyjątkowa? jak zwykle..zawsze kiedy się zakochuje okazuje się,że ten chłopak to super burak...". Myśli kłębiły się w jej głowie nieprzerwanie... Cóż ,niestety wiedziała,że z "nieudanymi sprawami sercowymi" ona najlepiej radziła sobie, zajmując się całkiem rzeczami. Wzięła się za odrabianie matematyki,jednak nie potrafiła się skupić, wszystkie liczby i literki zlewały się jej w czarną całość. Zobaczyła sms na telefonie od Marcina. "Hej ,zadzwonię o 19" .
-A co mnie to interesuje? - mówiła sama do siebie pod nosem. - Nie obchodzisz mnie,śpiewaj dalej pięknisiu! Niemal krzyczała do komórki. Następnego dnia w szkole , zobaczyła grupki ludzi , którzy byli czymś bardzo podnieceni, szczególnie dziewczyny. Zapytała Irminę, dość miłą dziewczynę, z I gimnazjum o co chodzi?
-To ty nie wiesz? - zadała pytanie piskliwym głosikiem.
-No niestety nie...
-Marcin Irwinkiewicz ,przenosi się do naszej szkoły!!!!!!!!!
Pod Julką ugięły się nogi, zerwała się i pobiegła do łazienki. Zamknęła się w jednej z tradycyjnie zasyfionych kabin, uklękła i rozpłakała się... Właściwie nie wiedziała, dlaczego płacze,a jednak coś nie pozwalało jej przestać. "Koniec , weź się w garść, jesteś silna,nie ma się czym przejmować.. " - myślała..



Tydzień później.
Miała dość,w szkole od rana wszyscy żyli przyjazdem jeszcze nawet nie żadnej gwiazdy Szymona... A ona miała to gdzieś..
Po trzeciej lekcji, ktoś na korytarzu krzyknął,że Szymon jest w sekretariacie. Niestety Julka nie słysząc tego komunikatu, szła do sekretariatu, aby podbić legitymację.Idąc ze wzrokiem wbitym w podłogę, niespodziewanie odtwierając drzwi wpadła na Marcina, a ten nie zauważając ją, zamachnął się i niestety z całej siły odepchnął jej, powodując przewrócenie się Julki. Większość uczniów zebrała się wokół wypadku i zaczęła szeptać. Julka szybko wstała,przetarła ubrudzone spodnie, spojrzała mu głęboko w oczy, prawie płacząc i powiedziała...


Wykorzystałam fragment piosenki "Little things" 1D , ze specjalną dedykacją dla kochanych wielkich fanek Oli i Agusi <3
Postaram się jak najszybciej dodać nowy rozdział, pozdrawiam wszystkich ;**
  • awatar Anuśkaaa: no bardzo fajneee; ) I ten Szymon hahaha.
  • awatar Gość: Dlaczego kończysz w takim momencie??!! Jak ja cię dopadnę, to następny dodasz telepatycznie ze strachu! xD Nie noo, żartuję :D Ale masz mi więcej tak nie kończyć! Bo ukatrupię ;) A rozdział jest genialny! Czemu się nie chwaliłaś, że masz taki talent? Już ja sobie z tobą porozmawiam... ;** Czekam na nn ♥
  • awatar Gość: ooo i piosenka 1D widzę <3 super. Szkoda tej Nadii... :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Julka ciężko otworzyła powieki, spojrzała na zagarek, była 11.30, "mmm,ale długo pospałam" - pomyślała. W rozczochranych włosach, nieelegancko założonym szlafroku i oczywiście w jej ulubionych kapciuszkach myszki Miki zeszła do kuchni , na śniadanie. Przywitał ją obraz mamy pichcącej już obiad na niedzielę i taty, z kubkiem kawy, pilnie czytającego gazetę.
-Dzień dobry wszystkim! - rzuciła na powitanie.
-Witaj córeczko! - odpowiedzieli jej równocześnie rodzice.
Przygotowała sobie kilka kanapek, nalała do swojego ulubionego kubeczka z pieskiem na polanie jeszcze ciepłej herbaty i udała się z powrotem do swojego pokoju.Odpaliła laptopa i od razu zalogowała się na fejsa. Podjadając kanapki i popijając aromatyczną herbatę i oglądając besty na sąsiedniej zakładce zauważyła pojawiający się napis "Marcin napisał/ła do ciebie wiadomość". Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Przetarła oczy ze zdziwienia, tak mocno,że w pewnym momencie po policzku, popłynęła jej łza, kto wie , może ze szczęścia? Natychmiast zobaczyła jego wiadomość , odpisała i pisali ze sobą dość długo. Tak wyglądała ich rozmowa"
-Siemka (pierwszy napisał Szymon)
-Hej!
-Co tam?
-Ok, a u cb?
-Też, co porabiasz?
-Nic ciekawego, jem śniadanie ;d
-Smacznego! Słuchaj, nie znałem cię wcześniej, dlaczego zaprosiłaś mnie do znajomych?
Julka myślała,że spali się ze wstydu, wiedziała, była pewna,że to była zła decyzja, ale mówi się trudno...
-Hm.. Tak jakoś, nie wiem czemu
-Ahaa, rozumiem Będę z tb szczery, nie ukrywam,że gdy tylko zobaczyłem twoje zdjęcia, od razu mi się spodobałaś...
-Ooo.. No skoro jesteś ze mną taki szczery, to przyznam,że miałam tak samo, gdy tylko ujarzałam twoje foty.. ;d
-Mmm.. to fajnie ;*
Jeju.. Wysłał mi buźkę! Nie była w stanie racjonalnie myśleć, wydawało jej się ,że to tylko wspaniały sen, znów przetarła oczy ,ale rozmowa cały czas była widoczna na ekranie laptopa. "To się dzieje naprawdę!" myślała.
-Podaj mi swój numer telefonu, proszę, napiszę jak będę miał czas, ok ? -Zaproponował Szymon.
Ta propozycja bardzo spodobała się Julii i szybko odpisała:
-Jasne, będę czekać, oto on 880287335, muszę lecieć, paaa ;d
-Pa
To była najpiękniejsza chwila w jej życiu, nigdy by nie pomyślała,że coś takiego przydarzy się właśnie jej, zwykłej dziewczynie o blond włosach, niebieskich oczach, lekko odstających uszkach i powiedzmy szczupłej figurze. Cała się trzęsła, lecz powoli dochodziła do normalnego stanu, jednak uświadomiła sobie,że pierwszy raz w życiu się zakochała..

Po 3 godzinach, zadzwoniła do niej Nadia, z przerażeniem, a może podnieceniem w głosie krzyczała do słuchawki telefonu:
-Julka natychmiast włącz tv, an kanale 66!
-Dobrze , dobrze już to robię...
Wykonała polecenie Nadii i zamarła,gdyż zobaczyła...
  • awatar Just give a reason .: Szymon.? To nie był Maciek.?
  • awatar Gość: Kars! To jest boskie! Fantastyczne! Ale się wciągnęłam! :D Masz talent kochana ;**
  • awatar Gość: super super! baaaardzo fajnie, czytam następne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
-Chcesz wejść na fejsa?? - zaproponowała Julka
-O tak! Przez to ,że nie mam internetu ,zapomniałam czym jest cywilizacja
Obydwie wybuchły śmiechem. Gdy Nadia weszła na swoje konto, przywitało ją mnóstwo powiadomień, oraz zaproszeń do znajomych.Kiedy tak akceptowały wszystkie po kolei,wzrok Julii przykuło zaproszenie nieznajomego im Marcina.
-Ejj! Poczekaj, popatrz jakie ciacho...
-Yyy.. Faktycznie! - zgodziła się z nią Nadia.
-Przyjmij! - rozkazała Julka
-No co ty, nie znam go!
-W takim razie, skoro nie chcesz , ja go zaproszę do znajomych.
-Ok
Julia szybko weszła na swoje konto, znalazła go i zaprosiła do znajomych. Jednak zaraz potem , uświadomiła sobie, że chyba źle postąpiła,ale nie chciała już o tym myśleć, "najwyżej niezaakceptuje" pomyślała...
-To paaa! - pożegnały się przyjaciółki i w dobrych nastrojach rozstały się. Był już późny wieczór, więc Julia postanowiła ekspresowo zjeść kolację, wykąpać się i położyć się do snu, tylko o tym marzyła przez cały tydzień szkolny, żeby dłuugo sobie pospać, choć może była jeszcze jedna rzecz o , której skrycie marzyła... O prawdziwej miłości...



-O mamuniu...Zaakceptował.
Oczom Julki ukazało się zaakceptowane zaproszenie przez Marcina, natychmiast zauważyła też,że polubił jej dwa zdjęcia. Była w szoku, ponad to dokładnie obejrzała jego zdjęcia i okazał się meega przystojniakiem,jednak jej euforia szybko minęła - "z czego ja się cieszę i tak nic z tego nie wyniknie... ja i chłopak? nie możliwe!" pomyślała. Myliła się...
  • awatar Gość: Już mi się podoba! Świetne! :D Lecę czytać dalej ;**
  • awatar Gość: No no super Karola ;* Tak jak wyżej- ciekawie się zapowiada :)
  • awatar Special Girl ♥: Mmmm, ciekawie sie zapowiada. Czekam na następny ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›